Ambitna postawa Biało-Czerwonych na otwarcie Mistrzostw Europy U20, Błażej Czapla najlepszym strzelcem
Reprezentacja Polski, pomimo ambitnej postawy, przegrała z Serbią 67:84 na otwarcie Mistrzostw Europy U20 Dywizji A. Najwięcej punktów dla zespołu Andrzeja Adamka zdobył Błażej Czapla – 16.
Sytuacja przedmeczowa:
Lato to czas rywalizacji reprezentacji młodzieżowych. Pierwszą z nich, która wkracza do akcji, jest prowadzona przez Andrzeja Adamka kadra U20. Biało-Czerwoni wystąpią w Mistrzostwach Europy U20 Dywizji A, które w dniach 11–19 lipca 2026 roku odbędą się w Lublanie w Słowenii.
Jak podaje oficjalna strona PZKosz, Biało-Czerwoni do zmagań w Słowenii przygotowywali się od końca maja. Oprócz treningów w Polsce reprezentacja U20 rozegrała mecze kontrolne m.in. w Wałbrzychu, Hiszpanii oraz Francji.
EuroBasket U20 rozgrywany jest od 1992 roku. Początkowo turniej odbywał się co dwa lata, a od 2004 roku rywalizacja toczy się każdego lata. Najlepszy wynik w historii występów na tym poziomie Polacy osiągnęli w 2024 roku, kiedy podczas mistrzostw rozgrywanych w Gdyni zajęli ósme miejsce. Przed rokiem, w greckim Heraklionie, Biało-Czerwoni zakończyli zmagania na dziesiątej pozycji.
W fazie grupowej tegorocznego EuroBasketu Polacy zmierzą się z Serbią, Łotwą i Litwą. Grupa B, w której rywalizują Biało-Czerwoni, w 1/8 finału łączy się z grupą A, złożoną z Francji, Niemiec, Turcji i Włoch.
Choć wszystkie 16 drużyn po fazie grupowej przystąpi do rywalizacji w 1/8 finału, wyniki pierwszych trzech spotkań nie pozostają bez znaczenia. Wywalczenie wysokiej pozycji w grupie może przynajmniej teoretycznie oznaczać słabszego rywala w pierwszej rundzie fazy pucharowej. Natomiast zajęcie ostatniego miejsca wiązać się będzie z koniecznością zmierzenia się ze zwycięzcą drugiej grupy. Faza grupowa determinuje więc pozycję startową każdego zespołu przed najważniejszą częścią turnieju.
Co równie ważne, trzy najsłabsze drużyny mistrzostw spadną do Dywizji B. Dlatego celem minimum dla prowadzonej przez Andrzeja Adamka reprezentacji Polski będzie utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej młodzieżowych mistrzostw Europy do lat 20.
Terminarz fazy grupowej Polaków:
11 lipca, godzina 18:00: Serbia – Polska
12 lipca, godzina 18:00: Polska – Łotwa
13 lipca, godzina 13:30: Litwa – Polska
Podział na grupy EuroBasketu U20 mężczyzn:
Grupa A: Francja, Niemcy, Turcja, Włochy
Grupa B: Litwa, Łotwa, POLSKA, Serbia
Grupa C: Belgia, Chorwacja, Grecja, Hiszpania
Grupa D: Czechy, Izrael, Rumunia, Słowenia
Skład reprezentacji Polski:
Rozgrywający: Błażej Czapla, Jakub Galewski, Zoran Milicić
Rzucający obrońcy: Miłosz Majewski, Mateusz Orłowski
Niscy skrzydłowi: Iwo Baganc, Szymon Klejzik
Silni skrzydłowi: Karol Prochorowicz, Soprano Szelążek
Środkowi: Dawid Niedziałkowski, Aleksander Kornacki, Piotr Łuczak
Nieobecni: Joel Ćwik (wyjazd do USA), Tymoteusz Sternicki i Kajetan Misztal (kontuzje).
Pozostali zawodnicy, którzy wcześniej byli w szerokim składzie reprezentacji Polski U20, nie znaleźli się w ostatecznej kadrze na mistrzostwa decyzją sztabu szkoleniowego. Jak wynika z powyższego zestawienia, jedynym przedstawicielem SMS PZKosz Władysławowo jest Błażej Czapla, który ze względu na udział w finałach ORLEN Basket Ligi dołączył do zespołu nieco później.
Sztab szkoleniowy:
Trener główny: Andrzej Adamek
Asystent trenera: Marek Zapałowski
Asystent trenera: Maciej Jankowski
Trener przygotowania motorycznego: Jakub Drozd
Fizjoterapeuta: Norbert Wrzesiński
Przebieg meczu:
Biało-Czerwoni rozpoczęli mecz z Serbią w następującym składzie: Milicić, Czapla, Klejzik, Baganc, Niedziałkowski.
Początek meczu był wyrównany. Obie strony miały problemy ze skutecznością. W efekcie w połowie pierwszej kwarty na tablicy wyników widniał remis 10:10. Po chwili Polacy wyszli na prowadzenie po tym, jak 2 punkty spod kosza zdobył Aleksander Kornacki. Do pełni szczęścia zabrakło skuteczności na linii rzutów wolnych. Środkowy dobrze odnalazł się jednak w sytuacji podkoszowej. Końcówkę pierwszej kwarty przejęli Serbowie. W efekcie to oni prowadzili po pierwszych 10 minutach minimalnie 23:20. Trzeba przyznać, że w ostatniej akcji mieli dużo szczęścia, bo rzut za 3 punkty z kontry autorstwa Mateusza Orłowskiego niemal znalazł drogę do kosza.
Na początku drugiej kwarty Polacy mieli drobne problemy z organizacją gry w ataku. Zdarzyło im się popełnić kilka strat, które rywale bezlitośnie zamienili na skuteczne kontry. Na szczęście dzięki skutecznemu rzutowi za 3 punkty Mateusza Orłowskiego nie pozwoliliśmy rywalom zbytnio odskoczyć. Serbowie mieli jednak przewagę w strefie podkoszowej, co skrzętnie wykorzystywali. Rozgrywający dobrze mijali pierwszą linię obrony i wykładali swoim wysokim piłkę niczym na talerzu. Tym nie pozostawało nic innego, jak tylko zdobywać punkty spod kosza.
Nasza drużyna z kolei przesuwała akcenty na obwód. Skuteczny na półdystansie był wspomniany Orłowski. Przy wyniku 27:31 trener Serbów poprosił o czas. Od tego momentu Biało-Czerwoni zanotowali przestój w ataku. W rezultacie przewaga rywali oscylowała w granicach 10 punktów. Po trójce Miłosza Majewskiego zrobiło się jednak tylko 38:44. Takim właśnie wynikiem zakończyła się pierwsza połowa. Na tym etapie spotkania najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie Andrzeja Adamka był Aleksander Kornacki, zdobywca 8 punktów.
Po pierwszych 20 minutach Polacy pozostawali w grze głównie dzięki dobrej skuteczności w rzutach za 3 punkty, trafiając 5 z 13 prób. Do poprawy pozostawała natomiast walka na tablicach, gdyż w tym elemencie nasz zespół, dość spodziewanie, przegrywał 12:24. Jednak biorąc pod uwagę przedmeczowe okoliczności, Biało-Czerwoni mogli być zadowoleni ze swojej postawy w tym okresie.
Po zmianie stron nasz zespół postanowił kontynuować obrany przed przerwą pozytywny kurs. Do kosza trafiali kolejno Miłosz Majewski (za trzy) i Zoran Milicić (za dwa). Gdy skuteczną akcją popisał się również Błażej Czapla, nasz zespół wyszedł na jednopunktowe prowadzenie. Opiekun rywali musiał reagować, prosząc o czas. Polacy nadal byli skuteczni w rzutach z dystansu. Dzięki temu sukcesywnie budowali niewielką przewagę. Rywale jednak błyskawicznie odpowiedzieli, doprowadzając do remisu po 50.
Co gorsza, w połowie trzeciej kwarty nasz zespół miał już przekroczony limit przewinień zespołowych. W efekcie każdy faul w obronie skutkował 2 rzutami wolnymi. Nadal mieliśmy problemy z organizacją gry w ataku. Serbowie stosowali mocny nacisk na gracza z piłką, zmuszając nas do popełniania strat. Dodatkowo często jedynym sposobem zatrzymania wysokich zawodników rywali były faule w akcji rzutowej. Zazwyczaj gracze z Bałkanów nie mylili się na linii rzutów wolnych. Nie miało to jednak zbyt dużego negatywnego odbicia w wyniku, który oscylował w okolicach remisu.
Nadal jednak dawaliśmy rywalom szanse na łatwe punkty z linii. Raz za razem dopuszczaliśmy się niepotrzebnych fauli. Dzięki temu Serbowie nie musieli nadmiernie wysilać się w ataku, a ich przewaga rosła. Przed ostatnią kwartą wynosiła 9 oczek. Na tablicy wyników było 54:63. Tę część gry Polacy przegrali 16:19. Nie ustrzegli się błędów w końcówce, dlatego prowadzenie rywali ponownie zbliżyło się do granicy 10 oczek. Przy tak kulejącej ofensywie trudno było z optymizmem patrzeć na ostatnie 10 minut gry.
Na otwarcie czwartej kwarty sygnał do odrabiania strat dał specjalista od rzutów za 3 punkty Błażej Czapla, który celnie przymierzył z dystansu. Problem w tym, że z każdą minutą defensywa Serbów była coraz twardsza. Polacy mieli problem z wypracowaniem sobie dogodnej pozycji w ataku. Często musieli mierzyć się z upływającym czasem, oddając rzuty pod presją i z nieprzygotowanych pozycji.
Gdy dystans między obiema drużynami zwiększył się do 11 punktów, trener Andrzej Adamek poprosił o czas. Rywale stanęli w obronie strefą. Jak wiadomo, najlepszą bronią na ten rodzaj defensywy jest skuteczny rzut z dystansu. Wiedział o tym Błażej Czapla, który ponownie celnie przymierzył zza łuku, dając swojemu zespołowi trochę tlenu. Do zakończenia czwartej kwarty pozostawało jednak niewiele ponad 5 minut, a przewaga rywali wciąż była dwucyfrowa. Nasz zespół musiał ścigać się nie tylko z niekorzystnym wynikiem, ale także z upływającym czasem.
Pod koniec spotkania przeciwnicy uciekli na rekordową, 17-punktową przewagę. Ostatecznie, pomimo ambitnej postawy, reprezentacja Polski uległa Serbii 67:84 na otwarcie Mistrzostw Europy U20 Dywizji A. Był to efekt słabszej drugiej połowy, przegranej przez Biało-Czerwonych 29:40. Najlepszym strzelcem zespołu Andrzeja Adamka był Błażej Czapla, zdobywca 16 punktów. Wśród zwycięzców wyróżnił się Nikola Džepina, autor 21 oczek.
Serbia – Polska 84:67
Dla Polski punktowali:
Czapla 16, Majewski 11, Orłowski 8, Kornacki 8, Baganc 7, Galewski 5, Milicić 4, Prochorowicz 4, Szelążek 2, Niedziałkowski 2, Klejzik 0, Łuczak 0.
Trener: Andrzej Adamek, as. Marek Zapałowski, Maciej Jankowski.
Wyniki kwart:
- kwarta: 20:23
- kwarta: 18:21
- kwarta: 16:19
- kwarta: 13:21
Następny mecz
Mistrzostwa Europy mają to do siebie, że nie dają chwili wytchnienia. Już w niedzielę, 12 lipca o godzinie 18:00, Biało-Czerwoni rozegrają drugie spotkanie fazy grupowej, w którym zmierzą się z reprezentacją Łotwy.
Foto: FIBA. Na zdjęciu Błażej Czapla.
Relacjonował: Oskar Struk.
