O sukcesie w Toruniu zdecydowała świetna czwarta kwarta

SMS PZKosz Władysławowo w trzeciej kolejce grupy A II ligi pokonał na wyjeździe AZS UMK Transbruk Toruń 78:72. O końcowym sukcesie zespołu z Władysławowa zdecydowała znakomita czwarta kwarta, wygrana przez przyjezdnych aż 18:4. Najskuteczniejszym zawodnikiem SMS-u był Jan Grzesiak, który zdobył 21 punktów.

Sytuacja przed spotkaniem:

W pierwszym domowym meczu w nowym sezonie SMS PZKosz Władysławowo, pomimo ambitnej postawy, przegrał z MKS Sokołem Marbo Międzychód 88:94. Spotkanie było wyrównane, a o zwycięstwie gości zdecydowała końcówka. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Jan Grzesiak, który zdobył 20 punktów. Z kolei niedzielny przeciwnik SMS-u, AZS UMK Transbruk Toruń, dotychczas odniósł dwa zwycięstwa. W pierwszej kolejce zespół pokonał TKM Włocławek 100:69, natomiast w minionej serii gier wygrał na wyjeździe z Energą Treflem II Sopot 77:76. Drużyna stanowi bezpośrednie zaplecze ekstraklasowych Arriva Lotto Twardych Pierników Toruń i jak na warunki drugoligowe dysponuje bardzo mocnym składem.

Spotkanie będzie wyjątkowe również dla Arkadiusza Kobusa, który tuż przed jego rozpoczęciem oficjalnie zakończy karierę sportową. Wybór rywala nie był przypadkowy – Kobus wychował się we Władysławowie, dlatego mecz przeciwko zespołowi z tego miasta będzie szczególną okazją do podziękowania mu za cztery sezony spędzone w AZS UMK Transbruk Toruń oraz za całą bogatą karierę zawodniczą.

Sytuacja kadrowa:

SMS PZKosz Władysławowo przystąpił do spotkania w następującym składzie: Aleks Pietrzak, Jan Grzesiak, Gabriel Kondracki, Kacper Mącik, Rafał Matyga, Filip Gajos, Marcel Snochowski, Gabriel Grzejszczyk, Olaf Wolszczak, Jan Szostak, Bas Braam oraz Kacper Jasiński.

W meczu nie wystąpił Igor Jankowski z powodu kontuzji kolana. Nieobecni byli również Krzysztof Włodarczyk i Jędrzej Szagdaj, którzy przebywają na zgrupowaniu kadry U 16.

Cieszy natomiast powrót Rafała Matygi, który w pierwszej kolejce był nieobecny z powodu choroby, a w drugiej zabrakło go z powodu podkręconej kostki. Teraz wraca do gry i z pewnością powinien stanowić wartość dodaną dla zespołu z Władysławowa.

Mecze obu drużyn w poprzednim sezonie:

W sezonie 2025/2026 oba zespoły spotkały się dwukrotnie i w obu meczach triumfowali bardziej doświadczeni zawodnicy z Torunia. Pierwsze spotkanie, rozegrane 22 października 2025 roku w Toruniu, zakończyło się wynikiem 88:77, natomiast w rewanżu 4 lutego 2026 roku we Władysławowie goście wygrali 93:72.

Przebieg meczu:

Przyjezdni rozpoczęli spotkanie w Toruniu w następującym zestawieniu: Alex Pietrzak, Jan Grzesiak, Rafał Matyga, Gabriel Grzejszczyk oraz Bas Braam. Pierwsze punkty w spotkaniu należały do SMS-u. Celną trójką popisał się Alex Pietrzak, jednak błyskawicznie tym samym odpowiedział mu równie młody zawodnik gospodarzy – Maciej Kenig. Po chwili gospodarze ponownie trafili za trzy punkty, dlatego rzuty dystansowe królowały na początku tego spotkania po obu stronach. Później tempo gry nieco spadło, a obie drużyny nie były już tak skuteczne. Co gorsza, SMS miał problemy z zabezpieczeniem własnej tablicy, pozwalając rywalom na dodatkowe posiadania w ataku. Zawodnicy AZS UMK Transbruk Toruń z łatwością egzekwowali akcje dwójkowe i punktowali spod kosza. Nawet jeśli nie trafiali, byli faulowani, a kolejne okazje zamieniali na punkty – tym razem z rzutów wolnych. Goście trzymali się w grze głównie dzięki skuteczności z dystansu. Tym razem zza łuku celnie przymierzył Gabriel Grzejszczyk. Gospodarze nadal nadawali ton boiskowym wydarzeniom. Obrona przyjezdnych pozostawiała rywalom zbyt dużo miejsca, co zawodnicy AZS UMK Transbruk Toruń potrafili wykorzystać. W efekcie szybko zbudowali dwucyfrową przewagę, prowadząc 19:9. Bardzo dobrze czuli się w ataku. Ich akcje były płynne i skuteczne, a podopieczni Marcina Klozińskiego nie byli w stanie skutecznie przeciwstawić się rywalom w obronie. Pozwalali im na zbyt wiele, dlatego sami mieli problem ze złapaniem odpowiedniego rytmu i nawiązaniem kontaktu z przeciwnikiem, który już pod koniec pierwszej kwarty wyraźnie odskoczył. Ta część gry zakończyła się wynikiem 26:17. Jeśli przyjezdni chcieli nawiązać walkę z wyżej notowanym rywalem, to w kolejnych minutach musieli przede wszystkim poprawić grę w defensywie.

W drugą kwartę goście weszli z lepszą energią. Na boisku pojawili się rezerwowi, między innymi Marcel Snochowski, który zdobył pięć punktów z rzędu, dając swojemu zespołowi sygnał do odrabiania strat. Po kilku minutach przewaga rywali stopniała zaledwie do trzech oczek. Gracze znad morza poprawili egzekucję w ataku, dlatego trener Kamil Michalski poprosił o przerwę na żądanie. Uwagi szkoleniowca najwyraźniej poskutkowały. Jego zawodnicy odzyskali równowagę i wzmocnili defensywę, zmuszając SMS do błędów. Podopieczni Marcina Klozińskiego mieli z kolei problemy z budowaniem akcji w ataku, a każde potknięcie rywale bezlitośnie wykorzystywali, zamieniając je na kolejne zdobycze punktowe. Gdy w połowie drugiej kwarty celnym rzutem za trzy punkty na wprost kosza popisał się Maksymilian Lipiński, przewaga zespołu z grodu Kopernika ponownie urosła do dziesięciu punktów. Na tablicy wyników było wówczas 42:32. Miejscowi po chwilowym przestoju odzyskali rytm i odbudowali wcześniejszą przewagę. Dodatkowo zespołowi z Władysławowa przytrafiały się proste błędy techniczne, które kosztowały go kolejne posiadania i utrudniały odrabianie strat. Co ciekawe, pomimo wysokiego prowadzenia gospodarzy i kolejnych błędów rywali, o czas poprosił trener Kamil Michalski. Najwyraźniej chciał mieć wszystko pod kontrolą i nie pozwolić przeciwnikom na ponowne nawiązanie walki. Zależało mu na tym, by nie dopuścić do serii punktowej SMS-u i jego powrotu do gry, jak miało to miejsce już wcześniej. Bardziej doświadczeni zawodnicy z Torunia kontrolowali sytuację, z łatwością wygrywali akcje jeden na jeden i zdobywali proste punkty spod kosza. SMS po dobrym początku drugiej kwarty wyraźnie stracił wcześniejszy impet. Zespół miał problemy po obu stronach parkietu i w efekcie po pierwszej połowie przegrywał 43:52.

Po pierwszych 20 minutach gry najskuteczniejszym zawodnikiem był Filip Stryjewski, który zdobył 13 punktów. O jedno oczko mniej po stronie gości zanotował Alex Pietrzak. Jak zwykle w przerwie warto przyjrzeć się statystykom zespołowym i poszukać źródła dziewięciopunktowego prowadzenia gospodarzy. Co ciekawe, SMS był zdecydowanie skuteczniejszy z gry – trafił 15 z 25 rzutów, co dało 60 procent skuteczności, podczas gdy Torunianie wykorzystali 17 z 41 prób, czyli 41 procent. Przyjezdni bardzo dobrze rzucali również z dystansu – 5/8 za trzy przy 5/14 gospodarzy.

Kluczowa różnica dotyczyła jednak liczby posiadań. AZS UMK Transbruk Toruń zebrał aż 15 piłek w ataku przy zaledwie trzech takich zbiórkach SMS-u i wygrał walkę na tablicach 23:16. Do tego podopieczni Marcina Klozińskiego zanotowali aż 13 strat, podczas gdy gospodarze tylko sześć. W efekcie Torunianie oddali aż 41 rzutów z gry, a SMS zaledwie 25. To właśnie dodatkowe posiadania pozwoliły miejscowym prowadzić do przerwy 52:43, mimo wyraźnie niższej skuteczności rzutowej.

Drugą połowę również lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy dzięki dwóm skutecznym akcjom ponownie odskoczyli na dwucyfrowy dystans. SMS z kolei zanotował kosztowny przestój w ataku. Akcje były niedokładne, a rzuty często zbyt krótkie i lądowały na pierwszej obręczy. W efekcie Torunianie rozpoczęli tę część gry od serii 8:0 i prowadzili już dość pewnie 60:43. Niemoc strzelecką ekipy znad morza przełamał dopiero Jan Grzesiak. Gospodarze kontrolowali wcześniej wypracowaną przewagę. Grali długie, cierpliwe akcje, szukając luk w obronie gości. Dodatkowo tego dnia byli dobrze dysponowani z dystansu, dlatego w trzeciej kwarcie ich sytuacja wydawała się być komfortowa. Wówczas niemający nic do stracenia przyjezdni wzmocnili obronę i zaczęli wywierać większy nacisk na zawodnika z piłką. Najpierw dwa punkty spod kosza zdobył Bas Braam, a chwilę później po przechwycie Jan Grzesiak dołożył kolejne dwa oczka. Można było odnieść wrażenie, że młodzi zawodnicy z Władysławowa wracają do gry, zwłaszcza że do końca meczu pozostawało jeszcze sporo czasu. Po trzech kwartach na tablicy wyników było 68:60 dla gospodarzy. Na dziesięć minut przed końcem spotkania kwestia końcowego wyniku pozostawała jednak otwarta. SMS już kilkukrotnie w tym meczu potrafił się odradzać, a końcówkę trzeciej kwarty rozegrał znacznie lepiej, dlatego nadal pozostawał w grze o zwycięstwo.

W ostatniej części gry zawodnicy SMS-u postanowili pójść za ciosem, wzmocnili defensywę i krok po kroku zbliżali się do rywali. Gdy rzut spod kosza trafił Jan Grzesiak, a jego drużyna rozpoczęła tę część gry od serii 5:0, zrobiło się już tylko 68:65. Trener gospodarzy nie miał wyjścia i poprosił o czas. Ambitnie grający SMS był coraz bliżej. Po przerwie na żądanie ważną trójkę dla miejscowych trafił Maciej Kenig, dając swojemu zespołowi chwilę oddechu. Na tablicy wyników było wówczas 71:65. Ambitna postawa SMS-u została nagrodzona. Po faulu zakłócającym, dawniej określanym jako niesportowy, dwa rzuty wolne wykorzystał Gabriel Kondracki, zmniejszając stratę do jednego punktu. Przyjezdni nie zwalniali tempa i w kolejnym posiadaniu w końcu wyszli na prowadzenie. Korzystny obrót wydarzeń tylko dodał zespołowi znad morza energii – SMS ustawił obronę wyżej, mocniej naciskał na rywali i wymusił kolejną stratę. Była to bardzo dobra sekwencja podopiecznych Marcina Klozińskiego, którzy dzięki determinacji i konsekwencji odwrócili losy spotkania. Widać było, że upływający czas powodował coraz większą nerwowość w obu drużynach. Gospodarze nie spodziewali się takiego obrotu spraw, natomiast goście poczuli swoją szansę. Stawka kolejnych posiadań i możliwość przejęcia pełnej kontroli nad spotkaniem nieco usztywniły jednak również SMS, dlatego na parkiecie pojawiła się sekwencja błędów po obu stronach. Kolejne minuty mijały, a goście nadal utrzymywali minimalne prowadzenie. Na zegarze pozostawały niespełna trzy minuty. Emocje rosły z każdym posiadaniem, a kluczowe rozstrzygnięcia były już tuż za rogiem. Niezwykle istotny przechwyt zanotował „złodziej piłek” w zespole SMS-u – Jan Grzesiak. Pomknął  w kierunku kosza, a rywalom nie pozostało nic innego, jak przerwać jego akcję rzutową przewinieniem. Z linii rzutów wolnych trafił tylko raz, ale SMS nie zamierzał odpuszczać. W kolejnym posiadaniu niezwykle ważnym wejściem pod kosz popisał się Gabriel Kondracki. Do końca czwartej kwarty pozostawała minuta i 34 sekundy, a przyjezdni prowadzili 77:71 i byli coraz bliżej sprawienia niespodzianki. Gospodarze musieli ścigać się z upływającym czasem, dlatego przerywali akcje rywali faulami, licząc na pomyłki z linii rzutów wolnych. Dwukrotnie taka szansa pojawiła się po niecelnych próbach Jana Szostaka i Torunianie ponownie mogli uwierzyć w odwrócenie losów spotkania. Na szczęście dla przyjezdnych podopieczni Kamila Michalskiego w kolejnym posiadaniu popełnili niezwykle kosztowną stratę. Końcówka spotkania była festiwalem błędów obu drużyn, jednak taka sekwencja wydarzeń działała na korzyść gości, którzy utrzymali wcześniej wypracowaną przewagę. Ostatecznie SMS PZKosz Władysławowo, dzięki znakomitej drugiej połowie, pokonał AZS UMK Transbruk Toruń 78:72, odnosząc drugie zwycięstwo w bieżącym sezonie i sprawiając sporą niespodziankę na terenie wyżej notowanego rywala. Kluczowa okazała się świetna czwarta kwarta w wykonaniu przyjezdnych, którzy bardzo dobrze prezentowali się po obu stronach parkietu i wygrali ostatnią część gry aż 18:4. Najskuteczniejszym zawodnikiem SMS-u był Jan Grzesiak, który zdobył 21 punktów. O dwa oczka mniej zanotował Alex Pietrzak. Wśród pokonanych wyróżnił się Filip Stryjewski, autor 20 punktów. Dzięki tej wygranej podopieczni Marcina Klozińskiego odnieśli drugie zwycięstwo w trzech kolejkach. Co ciekawe, oba triumfy zanotowali na wyjeździe.

AZS UMK Transbruk Toruń – SMS PZKosz Władysławowo 72:78

Wyniki kwart:

  1. kwarta: 17:26
  2. kwarta: 26:26
  3. kwarta: 17:16
  4. kwarta: 18:4

Dla SMS-u punktowali:

Jan  Grzesiak 21, Alex Pietrzak 19, Rafał Matyga 9, Gabriel Kondracki 7, Marcel Snochowski 5, Kacper Jasiński 5, Bas Braam 4, Filip Gajos 3, Gabriel Grzejszczyk 3, Olaf Wolszczak 2, Jan Szostak 0, Kacper Mącik 0.

Następny mecz:

SMS PZKosz Władysławowo – BSA AMW Arka Gdynia
9 października 2026, godz. 18:00
COS OPO Władysławowo, ul. Żeromskiego 52.

Relacjonował Oskar Struk

#tworzymypolskisport#MinisterstwoSportuiTurystyki