Trzecie spotkanie w rozgrywkach U19
W swoim trzecim spotkaniu w rozgrywkach U19 Pomorskiego Okręgowego Związku Koszykówki SMS PZKosz Władysławowo przegrał na własnym parkiecie z Portem Gdynia GAK 83:93 (21:25, 14:21, 22:22, 26:25), przerywając serię zwycięstw. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Kacper Mącik, który zdobył 22 punkty.
Sytuacja przed spotkaniem:
Za koszykarzami SMS PZKosz Władysławowo niezwykle intensywny, ale zarazem bardzo udany weekend. Na przestrzeni zaledwie trzech dni rozegrali cztery spotkania, odnosząc komplet zwycięstw. Trzy z nich przypadły na pierwszy turniej Centralnej Ligi Juniorów U19, natomiast czwarte odniosła drużyna drugoligowa, która w ramach 7. kolejki Grupy A 2. Ligi pokonała KS BNG Kutno 90:83.
Młodzi zawodnicy SMS-u znakomicie zaprezentowali się podczas turnieju Centralnej Ligi Juniorów w Sopocie. Najpierw wysoko pokonali BSA AMW Arkę Gdynia 110:60, następnie Energę Trefl 1LO Sopot 100:70, a na zakończenie rywalizacji okazali się lepsi od Portu Gdynia GAK, zwyciężając 104:76. Tym samym zakończyli pierwszy turniej z kompletem trzech zwycięstw.
W ostatnim czasie obie drużyny mają okazję rywalizować ze sobą wyjątkowo często. Zaledwie dwa dni po niedzielnym starciu w Centralnej Lidze Juniorów ponownie staną naprzeciw siebie, tym razem w rozgrywkach U19 Pomorskiego Okręgowego Związku Koszykówki. Zawodnicy SMS-u z pewnością będą chcieli powtórzyć korzystny wynik sprzed kilku dni, ale mają też dodatkową motywację. W pierwszej kolejce tych rozgrywek Port Gdynia GAK okazał się bowiem lepszy, zwyciężając na własnym parkiecie 84:78. Dla podopiecznych trenera Daniela Rybkiewicza będzie to zatem okazja do rewanżu za tamtą porażkę. Gdynianie rozpoczęli sezon od dwóch zwycięstw. Oprócz wygranej z zespołem z Władysławowa w 2. kolejce pokonali w derbowym spotkaniu BSA AMW Arkę Gdynia 79:77. Oznacza to, że do kolejnego starcia przystąpią z kompletem zwycięstw.
Równie dobre wspomnienia młodzi koszykarze SMS-u mają z poprzedniego występu w rozgrywkach organizowanych przez Pomorski Okręgowy Związek Koszykówki. W drugiej serii gier SMS PZKosz Władysławowo pokonał po emocjonującym meczu BSA AMW Arkę Gdynia 82:81. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Kacper Mącik, który zdobył 21 punktów.
Sytuacja kadrowa:
SMS PZKosz Władysławowo przystąpił do wtorkowego spotkania z Portem Gdynia GAK w następującym składzie: Fabian Jaskulski, Alan Grudziński, Filip Mącik, Olaf Wolszczak, Patryk Karasiak, Szymon Chudek, Jan Szostak, Kacper Mącik, Kacper Jasiński oraz Stanisław Wartecki. Do dyspozycji trenera Daniela Rybkiewicza pozostawało dziesięciu zawodników.
Przebieg meczu:
W pierwszej piątce drużyny gospodarzy na parkiecie pojawili się: Alan Grudziński, Kacper Mącik, Olaf Wolszczak, Stanisław Wartecki oraz Kacper Jasiński. Pierwsze punkty w spotkaniu padły łupem koszykarzy SMS PZKosz Władysławowo. Efektownym wejściem pod kosz popisał się Kacper Mącik, który skutecznie wykończył akcję, otwierając wynik rywalizacji. Goście próbowali odpowiedzieć w podobny sposób, również decydując się na penetrację w strefę podkoszową, jednak zabrakło im precyzji przy wykończeniu. Chwilę później ponownie dał o sobie znać Mącik, który odważnie wszedł w pojedynek jeden na jednego, przedarł się przez defensywę rywali i został sfaulowany podczas próby rzutowej. Zawodnik gospodarzy pewnie wykorzystał oba rzuty wolne, dzięki czemu po dwóch akcjach miał już na swoim koncie cztery punkty. Przyjezdni nie pozostali jednak dłużni. Po dobrym rozrzuceniu piłki i znalezieniu niepilnowanego zawodnika w narożniku boiska odpowiedzieli celnym rzutem za trzy punkty, zmniejszając straty do zaledwie jednego oczka (4:3). W początkowych minutach spotkania gospodarzom brakowało dokładności w rozegraniu akcji ofensywnych. Niedokładne podania i błędy w organizacji gry błyskawicznie wykorzystywali Gdynianie, którzy dzięki agresywnej defensywie, szczelnemu zabezpieczeniu strefy podkoszowej oraz aktywnej pracy rąk wymuszali straty, notowali przechwyty i wyprowadzali szybkie kontrataki.
W jednej z kolejnych akcji dużą determinacją w walce na tablicach wykazał się Stanisław Wartecki, który zapewnił swojej drużynie dodatkowe posiadanie piłki. Gospodarze nie zmarnowali tej okazji. Alan Grudziński znakomicie odnalazł się w strefie podkoszowej, umiejętnie przedarł się przez defensywę przeciwników i skutecznie zakończył akcję.
Chwilę później odpowiedzieli przyjezdni. Szczególnie aktywny był występujący z numerem 00 Jakub Bobkowski, który pozostawiony bez odpowiedniej opieki obrońców wykorzystał wolną przestrzeń, zdecydowanie ruszył w kierunku kosza i zdobył kolejne dwa punkty. Gospodarze również potrafili znaleźć odpowiedź, trafiając trudny rzut pomimo kontaktu z broniącym zawodnikiem.
Po czterech minutach rywalizacji na tablicy wyników widniał remis 9:9, co najlepiej oddawało wyrównany charakter początkowej fazy spotkania. W szeregach zespołu z Gdyni coraz wyraźniej zaznaczał swoją obecność wspomniany Jakub Bobkowski. Rozgrywający Portu Gdynia GAK imponował wszechstronnością, dynamiką oraz umiejętnością kreowania sytuacji ofensywnych. Szczególnie groźny był w pojedynkach jeden na jednego, w których potrafił wykorzystać swoją szybkość, minąć bezpośredniego rywala i przedostać się w okolice kosza. Swoją aktywnością zmuszał obrońców do podejmowania trudnych decyzji, a skutecznymi penetracjami wymuszał przewinienia. Jego mobilność, odwaga w ataku oraz umiejętność gry z piłką sprawiały, że był niezwykle wymagającym przeciwnikiem dla defensywy gospodarzy. W kolejnych minutach inicjatywę zaczęli przejmować przyjezdni, którzy imponowali zespołową grą, dobrym ruchem piłki oraz skutecznością rzutów z dystansu. Gdynianie umiejętnie wykorzystywali błędy w defensywie gospodarzy, znajdując niepilnowanych zawodników na obwodzie i stwarzając sobie dogodne okazje do zdobywania punktów. Efektem były aż trzy celne rzuty za trzy punkty z rzędu, które pozwoliły drużynie Portu Gdynia GAK zbudować dziewięciopunktową przewagę (19:10).
Koszykarze SMS-u nie potrafili w tym fragmencie złapać właściwego rytmu, a kolejne skuteczne akcje przeciwników dodatkowo komplikowały ich sytuację. Przy stanie 10:19, na 4 minuty i 20 sekund przed zakończeniem pierwszej kwarty, trener Daniel Rybkiewicz zdecydował się poprosić o pierwszą przerwę na żądanie. Szkoleniowiec gospodarzy chciał uporządkować grę swojego zespołu, skorygować błędy w defensywie i przede wszystkim znaleźć sposób na powstrzymanie znakomicie dysponowanych rzutowo Gdynian.
Po powrocie na parkiet Gdynianie nadal płynęli na fali pozytywnych zdarzeń, konsekwentnie powiększając swoją przewagę. W jednej z kolejnych akcji zawodnik obwodowy gości dynamicznie ruszył w kierunku kosza, po czym znakomicie dostrzegł zbiegającego w tempo wysokiego partnera z zespołu. Precyzyjne podanie pozwoliło mu na łatwe zdobycie dwóch punktów, a przewaga przyjezdnych osiągnęła już dwucyfrowe rozmiary.
Na szczęście gospodarze potrafili odpowiedzieć. Szymon Chudek zachował zimną krew na linii rzutów wolnych i pewnie wykorzystał obie próby, zdobywając dwa cenne punkty dla SMS-u. Pozwoliło to podopiecznym Daniela Rybkiewicza nieco zmniejszyć straty i przerwać skuteczną serię ofensywną przeciwników. W kolejnych minutach koszykarze SMS-u zaczęli odzyskiwać właściwy rytm, zdobywając cztery punkty z rzędu i stopniowo niwelując straty. Dużą aktywnością wykazywał się Jan Szostak, który popisał się skuteczną akcją ofensywną, dokładając swoją cegiełkę do odrabiania strat. Gospodarze poprawili również organizację gry, dzięki czemu przewaga przyjezdnych stopniała do zaledwie pięciu punktów.
Gdynianie nie zamierzali jednak oddawać inicjatywy. Koszykarze SMS-u nadal mieli problemy z bronieniem akcji dwójkowych, zwłaszcza współpracy zawodników obwodowych z wysokimi. Goście umiejętnie wykorzystywali te niedoskonałości, przedostając się w strefę podkoszową i zdobywając stosunkowo łatwe punkty. Przyjezdni dobrze czytali ustawienie defensywne gospodarzy, a ich płynne rozegranie piłki pozwalało regularnie znajdować dogodne pozycje rzutowe.
Po chwili ponownie dał o sobie znać Kacper Mącik, który skutecznym wejściem pod kosz zdobył kolejne dwa punkty. Dzięki temu SMS zbliżył się do przeciwników na odległość zaledwie jednego posiadania, przegrywając 20:23. Gospodarze wyraźnie złapali wiatr w żagle i zaczęli coraz lepiej prezentować się również w defensywie. W jednej z następnych akcji skutecznie zabezpieczyli strefę podkoszową, zmuszając rywali do popełnienia błędu kroków i odzyskując piłkę.
Niestety, podopiecznym Daniela Rybkiewicza również przytrafiały się niedokładności. Jedna ze strat zakończyła się łatwymi dwoma punktami dla przyjezdnych, którzy bez większych problemów wykorzystali nadarzającą się okazję. Mimo to gospodarze konsekwentnie starali się narzucać szybkie tempo gry. Nawet po straconych punktach błyskawicznie wznawiali akcje, przechodząc od jednego kosza do drugiego i próbując zaskoczyć defensywę przeciwników, zanim ta zdąży odpowiednio się ustawić.
Szczególną aktywnością w tym fragmencie wykazywał się Filip Mącik, który odważnie atakował kosz rywali. W jednej z takich akcji zdecydował się na dynamiczne wejście w strefę podkoszową i choć nie zdołał skutecznie wykończyć próby, wymusił przewinienie przeciwnika. Stanął tym samym przed szansą na zdobycie punktów z linii rzutów wolnych, jednak wykorzystał tylko jedną z dwóch prób.
Ostatecznie pierwsza kwarta, w której przez długi czas lepiej prezentowali się Gdynianie, zakończyła się ich nieznacznym prowadzeniem 25:21. Choć przyjezdni potrafili wypracować nawet dwucyfrową przewagę, ambitna postawa gospodarzy, poprawa skuteczności oraz większa agresywność w defensywie pozwoliły SMS-owi odrobić znaczną część strat. Dzięki temu po pierwszych dziesięciu minutach rywalizacji podopieczni Daniela Rybkiewicza tracili do przeciwników zaledwie cztery punkty, pozostając w grze o zwycięstwo.
Drugą kwartę lepiej rozpoczęli Gdynianie, którzy już w pierwszych akcjach popisali się celnym rzutem za trzy punkty, powiększając przewagę do siedmiu oczek. Przyjezdni nadal imponowali dobrą organizacją gry w defensywie, agresywnie atakowali zawodników z piłką, notowali przechwyty i wykorzystywali je do wyprowadzania szybkich kontrataków. Gospodarze mieli natomiast spore problemy z zatrzymywaniem przeciwników w pojedynkach jeden na jednego, co dodatkowo ułatwiało zespołowi z Gdyni zdobywanie kolejnych punktów. Efektem była seria 5:0 na otwarcie drugiej odsłony, dzięki której goście zaczęli odbudowywać przewagę wypracowaną we wcześniejszych fragmentach spotkania.
Podopiecznym Daniela Rybkiewicza wciąż brakowało dokładności i płynności w rozegraniu akcji ofensywnych. Gospodarze popełniali kolejne błędy techniczne, takie jak błędy kroków czy wyrzucanie piłki w aut, przez co tracili cenne posiadania. Co prawda koszykarze SMS-u potrafili również zaskoczyć przeciwników agresywną obroną i błyskawicznie odzyskać piłkę po wcześniejszej stracie, jednak brakowało im regularności, która pozwoliłaby na dłużej przejąć inicjatywę.
Takie wahania w grze wyraźnie utrudniały gospodarzom odrabianie strat. Każda udana akcja defensywna dawała nadzieję na zmniejszenie różnicy punktowej, jednak zbyt często kończyło się na pojedynczych przebłyskach, po których następowały kolejne niedokładności. Dodatkowym problemem pozostawała skuteczność. Koszykarze SMS-u nie zawsze potrafili wykorzystać wypracowane pozycje rzutowe, a także marnowali kolejne okazje do zdobywania punktów z linii rzutów wolnych. W rezultacie nawet wtedy, gdy udawało im się zatrzymać ofensywę przeciwników, nie potrafili w pełni przełożyć dobrej postawy w obronie na zmniejszenie strat.
Po drugiej stronie parkietu znacznie lepiej funkcjonowała współpraca między zawodnikami. Gdynianie umiejętnie rozciągali defensywę gospodarzy, dobrze operowali piłką i wykorzystywali wolne przestrzenie. Szczególnie aktywny pozostawał Jakub Bobkowski, który sprawiał defensywie SMS-u ogromne problemy. Rozgrywający gości znakomicie odnajdywał się w akcjach rozpoczynanych w okolicach linii końcowej boiska, wykorzystywał swoją dynamikę i umiejętności indywidualne, skutecznie przedostając się pod kosz. Jego wszechstronność oraz odwaga w podejmowaniu pojedynków jeden na jednego czyniły go niezwykle trudnym do powstrzymania. Co więcej, skuteczna defensywa przyjezdnych pozwalała im regularnie przechodzić do szybkiego ataku, dzięki czemu mogli zdobywać punkty, zanim gospodarze zdążyli odpowiednio zorganizować obronę.
W trudnym momencie ważny impuls swojej drużynie dał Szymon Chudek, który popisał się celnym rzutem za trzy punkty z narożnika boiska. Trafienie to pozwoliło gospodarzom nieco zmniejszyć straty i dało nadzieję na odwrócenie niekorzystnego przebiegu drugiej kwarty. SMS próbował pójść za ciosem, zwiększając agresywność w ofensywie i szukając kolejnych możliwości zdobywania punktów. W jednej z następnych akcji Kacper Mącik umiejętnie przedarł się przez defensywę przeciwników, wkręcając się pod kosz i skutecznie kończąc indywidualną akcję.
Kiedy wydawało się, że gospodarze zaczynają odzyskiwać właściwy rytm i mogą na dobre wrócić do rywalizacji, ponownie dał o sobie znać Jakub Bobkowski. Lider ofensywy zespołu z Gdyni zdobył cztery punkty z rzędu, skutecznie studząc zapędy koszykarzy SMS-u. Jego indywidualne umiejętności, pewność siebie oraz skuteczność w kluczowych momentach sprawiały, że niemal w pojedynkę potrafił powstrzymywać kolejne próby odrabiania strat przez gospodarzy. Za każdym razem, gdy podopieczni Daniela Rybkiewicza próbowali zmniejszyć dystans, Bobkowski znajdował sposób na odpowiedź, pozwalając swojej drużynie utrzymywać bezpieczną przewagę.
Pierwsza połowa zdecydowanie lepiej ułożyła się dla zespołu Portu Gdynia GAK, który schodził do szatni, prowadząc 46:35. Przyjezdni wygrali drugą kwartę 21:14, powiększając czteropunktową przewagę z pierwszych dziesięciu minut do jedenastu oczek. Gdynianie imponowali przede wszystkim skuteczniejszą grą ofensywną, lepszą organizacją defensywy oraz umiejętnością wykorzystywania błędów przeciwników. Gospodarze mieli natomiast problemy z utrzymaniem płynności akcji, skutecznością rzutową i ograniczeniem strat. Mimo pojedynczych udanych fragmentów nie potrafili na dłużej przejąć inicjatywy, dlatego przed drugą połową stanęli przed trudnym zadaniem odrobienia dwucyfrowej straty.
Pierwsze punkty w drugiej połowie zdobył Kacper Mącik, który po raz kolejny popisał się znakomitą akcją indywidualną, skutecznie przedzierając się przez defensywę przeciwników. Gdynianie błyskawicznie znaleźli jednak odpowiedź. Ponownie dał o sobie znać Jakub Bobkowski, który wykorzystał swoje umiejętności ofensywne i również powiększył dorobek punktowy. Gospodarze nie zamierzali jednak rezygnować z walki i konsekwentnie szukali sposobów na zmniejszenie strat.
W jednej z kolejnych akcji świetnie zachował się Alan Grudziński, który wygrał pojedynek jeden na jednego, stworzył przewagę nad obrońcą i znakomicie dostrzegł dobrze ustawionego Kacpra Mącika. Ten nie zmarnował podania kolegi, skutecznie kończąc akcję pod koszem. Chwilę później Grudziński ponownie pokazał swoje umiejętności indywidualne. Odważnie zaatakował strefę podkoszową, po raz kolejny wygrał pojedynek z bezpośrednim rywalem i wymusił przewinienie, dając swojej drużynie kolejną szansę na zdobycie punktów.
Podopieczni Daniela Rybkiewicza zaczęli coraz lepiej radzić sobie w ataku pozycyjnym, a ich akcje nabierały większej płynności. W jednej z nich ponownie znakomicie zachował się Alan Grudziński, który dzięki dynamicznemu wejściu pod kosz ściągnął na siebie uwagę obrońców, tworząc wolną przestrzeń dla partnera z zespołu. Zawodnik SMS-u w porę dostrzegł dobrze ustawionego w narożniku boiska Stanisława Warteckiego, który po otrzymaniu podania popisał się celnym rzutem za trzy punkty. Dzięki temu gospodarze zmniejszyli straty do zaledwie sześciu oczek, a nadzieje na odwrócenie losów spotkania wyraźnie wzrosły.
SMS postanowił pójść za ciosem. Gospodarze grali z coraz większą determinacją, konsekwentnie szukali swoich szans w ofensywie i stopniowo odrabiali straty. Kolejne dwa punkty do dorobku drużyny dołożył Olaf Wolszczak, podtrzymując dobrą serię zespołu z Władysławowa. Niestety, po drugiej stronie parkietu ponownie dały o sobie znać problemy gospodarzy z bronieniem akcji dwójkowych. Gdynianie umiejętnie wykorzystali współpracę zawodnika obwodowego z wysokim, który sprytnie zbiegł wzdłuż linii końcowej, otrzymał podanie i bez większych problemów wykończył akcję spod kosza.
Kiedy wydawało się, że SMS ma rywali niemal na widelcu i jest coraz bliżej całkowitego odrobienia strat, przyjezdni ponownie przejęli inicjatywę. Gdynianie zdobyli pięć punktów z rzędu, skutecznie przerywając dobrą serię gospodarzy i odbudowując wcześniej wypracowaną przewagę. Sytuacja podopiecznych Daniela Rybkiewicza ponownie się skomplikowała, ponieważ zamiast dalszego zmniejszania dystansu punktowego musieli zmierzyć się z kolejną dwucyfrową stratą.
Na niewiele ponad pięć minut przed zakończeniem trzeciej kwarty, przy prowadzeniu Portu Gdynia GAK 57:46, trener Daniel Rybkiewicz zdecydował się poprosić o przerwę na żądanie. Szkoleniowiec SMS-u nie chciał dopuścić do tego, aby rywale ponownie się rozpędzili i przejęli całkowitą kontrolę nad przebiegiem spotkania. Przerwa miała pomóc gospodarzom uporządkować grę w defensywie, poprawić organizację akcji ofensywnych i przede wszystkim zatrzymać punktową serię przeciwników, którzy po raz kolejny zaczęli budować bezpieczną przewagę.
Uwagi trenera gospodarzy przyniosły zamierzony efekt, ponieważ tuż po powrocie na parkiet koszykarze SMS-u przeprowadzili kolejną udaną akcję ofensywną. W dużym tłoku pod koszem znakomicie odnalazł się Stanisław Wartecki, który zachował przytomność umysłu i skutecznie wykończył akcję, zdobywając dwa punkty. Gospodarze starali się w ten sposób ponownie złapać właściwy rytm i zmniejszyć przewagę przeciwników, jednak Gdynianie nie zamierzali oddawać inicjatywy. W jednej z kolejnych akcji odpowiedzieli celnym rzutem za trzy punkty, po raz kolejny studząc zapał podopiecznych Daniela Rybkiewicza.
Przez całe spotkanie jednym z największych problemów SMS-u pozostawała obrona w sytuacjach jeden na jednego. Przyjezdni umiejętnie wykorzystywali swoje indywidualne umiejętności, regularnie wygrywali pojedynki z bezpośrednimi rywalami i tworzyli sobie przewagę, która otwierała im drogę do kosza. Gospodarze często nie nadążali za dynamicznymi wejściami przeciwników, przez co zmuszeni byli ratować się faulami. W efekcie Gdynianie raz po raz stawali na linii rzutów wolnych, otrzymując kolejne okazje do powiększania swojego dorobku punktowego.
Rywale sukcesywnie powiększali przewagę, a sytuacja zespołu z Władysławowa stawała się coraz trudniejsza. Na nieco ponad minutę przed zakończeniem trzeciej kwarty dystans między drużynami wynosił już siedemnaście punktów, a na tablicy wyników widniał rezultat 49:66. Gospodarze nie potrafili znaleźć skutecznego sposobu na zatrzymanie ofensywy przeciwników, a dodatkowo sami mieli coraz większe problemy ze zdobywaniem punktów.
Szczególnie kosztowna okazała się nieskuteczność na linii rzutów wolnych. Koszykarze SMS-u seryjnie marnowali kolejne próby, nie wykorzystując nawet tych okazji, w których mogli zdobywać punkty bez presji obrońców. Każdy niecelny rzut oznaczał utraconą szansę na zmniejszenie strat, a wobec konsekwentnej i skutecznej gry przyjezdnych takie błędy miały coraz większe znaczenie. Zamiast systematycznie odrabiać dystans, podopieczni Daniela Rybkiewicza pozwalali rywalom utrzymywać wysokie prowadzenie, co wyraźnie utrudniało im powrót do rywalizacji o zwycięstwo.
W końcówce trzeciej kwarty koszykarze SMS-u poderwali się jeszcze do walki, zdobywając pięć punktów z rzędu. Najpierw celnym rzutem za trzy punkty popisał się Alan Grudziński, a chwilę później gospodarze przeprowadzili skuteczny kontratak, który pozwolił im dopisać do swojego dorobku kolejne dwa oczka. Dzięki temu podopieczni Daniela Rybkiewicza zdołali nieco zmniejszyć straty i odzyskać nadzieję na odwrócenie losów rywalizacji. Po trzydziestu minutach gry na tablicy wyników widniał rezultat 57:68. Choć jedenastopunktowa przewaga Gdynian nadal stawiała gospodarzy w trudnym położeniu, udany zryw w końcówce trzeciej odsłony pokazał, że SMS wciąż pozostawał w grze o zwycięstwo. Przed zespołami było jeszcze dziesięć minut rywalizacji, a koszykarze z Władysławowa mieli świadomość, że do odrobienia strat potrzebują przede wszystkim skuteczniejszej defensywy i większej regularności w ataku.
W czwartej kwarcie gospodarze nie zamierzali rezygnować z walki. Podopieczni Daniela Rybkiewicza konsekwentnie szukali możliwości zmniejszenia dystansu punktowego, starając się wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję. W jednej z kolejnych akcji skutecznym wejściem pod kosz popisał się Patryk Karasiak, który zdobył dwa cenne punkty. Dzięki temu przewaga przyjezdnych stopniała do dziesięciu oczek, a do zakończenia spotkania pozostawało jeszcze siedem minut. Sytuacja gospodarzy nadal była wymagająca, jednak dystans dzielący obie drużyny nie przekreślał jeszcze ich szans na odwrócenie losów rywalizacji.
W jednym z kolejnych posiadań SMS znalazł się w szczególnie trudnym położeniu, ponieważ na rozegranie akcji pozostawały zaledwie 4,4 sekundy. Trener Daniel Rybkiewicz zdecydował się wówczas poprosić o przerwę na żądanie, aby rozrysować specjalny wariant rozegrania piłki. Szkoleniowiec gospodarzy chciał maksymalnie wykorzystać krótki czas pozostały na oddanie rzutu i stworzyć swoim zawodnikom dogodną okazję do zdobycia kolejnych punktów. Wobec niekorzystnego wyniku każda skuteczna akcja mogła mieć ogromne znaczenie dla dalszego przebiegu spotkania.
Po wznowieniu gry przygotowany wariant niemal przyniósł zamierzony efekt. Olaf Wolszczak dobrze uwolnił się spod opieki przeciwników i znalazł dogodną pozycję do oddania rzutu. Do szczęścia zabrakło naprawdę niewiele, ponieważ piłka ostatecznie nie znalazła drogi do kosza. Co gorsza, odbiła się w taki sposób, że Gdynianie mogli błyskawicznie przejść do kontrataku. Przyjezdni wykorzystali nadarzającą się okazję, zdobywając kolejne punkty i ponownie powiększając swoją przewagę do szesnastu oczek. Zamiast zmniejszenia strat gospodarze musieli więc pogodzić się z kolejnym skutecznym atakiem przeciwników, co jeszcze bardziej skomplikowało ich sytuację.
W następnych fragmentach spotkania dystans między drużynami wzrósł do siedemnastu punktów. Koszykarze SMS-u znaleźli się w niezwykle trudnym położeniu, tym bardziej że do końcowej syreny pozostawało niewiele ponad pięć minut. Czas zaczynał działać na korzyść przyjezdnych, którzy mogli kontrolować tempo rozgrywania kolejnych akcji i wykorzystywać wypracowaną wcześniej przewagę. Gospodarze potrzebowali natomiast niemal bezbłędnej gry w ofensywie, połączonej z agresywną i skuteczną defensywą, aby jeszcze nawiązać walkę o zwycięstwo.
Mimo niekorzystnego wyniku podopieczni Daniela Rybkiewicza nie zamierzali składać broni. Nadal próbowali przyspieszać grę, szukać okazji do zdobywania łatwych punktów i wykorzystywać błędy przeciwników. W końcowych minutach zdołali ponownie zmniejszyć rozmiary strat, jednak wcześniej wypracowana przez Gdynian przewaga okazała się zbyt duża, aby całkowicie odwrócić losy spotkania. Każda kolejna udana akcja gospodarzy dawała jeszcze nadzieję na zbliżenie się do przeciwników, ale upływający czas coraz bardziej ograniczał możliwości odrobienia punktowego dystansu.
Ostatecznie SMS PZKosz Władysławowo przegrał na własnym parkiecie z Portem Gdynia GAK 83:93. Choć gospodarze kilkukrotnie potrafili poderwać się do walki, odrabiać straty i wracać do rywalizacji, tym razem nie zdołali przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. O końcowym rozstrzygnięciu zdecydowały przede wszystkim problemy z zatrzymywaniem indywidualnych akcji przeciwników, straty piłki oraz niewykorzystane okazje do zdobywania punktów, w tym liczne niecelne rzuty wolne. Przyjezdni lepiej wykorzystywali słabsze momenty SMS-u i potrafili skutecznie odpowiadać na kolejne próby odrabiania strat.
Tym samym seria zwycięstw podopiecznych Daniela Rybkiewicza została przerwana. Mimo ambitnej postawy i kilku udanych zrywów gospodarze musieli tym razem uznać wyższość zespołu z Gdyni.
Po niezwykle udanym poprzednim weekendzie, podczas którego koszykarze SMS PZKosz Władysławowo odnieśli trzy zwycięstwa – dwa w Centralnej Lidze Juniorów U19 oraz jedno w rozgrywkach 2. Ligi Mężczyzn – tym razem przyszło im przełknąć gorycz porażki. Najskuteczniejszym zawodnikiem SMS-u był Kacper Mącik, który zdobył 22 punkty. Wyróżnili się również Alan Grudziński, autor 15 oczek, oraz Olaf Wolszczak, który zakończył spotkanie z dorobkiem 14 punktów.
Z kolei w drużynie gości pierwszoplanową postacią był Jakub Bobkowski, który zdobył 26 punktów. Rozgrywający Portu Gdynia GAK imponował znakomitą techniką użytkową, dynamiką oraz umiejętnością wygrywania pojedynków jeden na jednego. Świetnie poruszał się po parkiecie, umiejętnie wykorzystywał wolne przestrzenie i regularnie przedostawał się pod kosz, sprawiając ogromne problemy defensywie gospodarzy. W najtrudniejszych momentach brał odpowiedzialność za grę ofensywną swojej drużyny, niemal w pojedynkę powstrzymując próby odrabiania strat przez SMS. Można powiedzieć, że w kluczowych fragmentach spotkania wziął gdyński zespół na swoje barki, będąc jednym z głównych architektów jego zwycięstwa.
SMS PZKosz Władysławowo – Port Gdynia GAK: 83:93
Dla SMS-u punktowali:
Kacper Mącik 22, Alan Grudziński 15, Olaf Wolszczak 14, Szymon Chudek 9, Stanisław Wartecki 7, Fabian Jaskulski 5, Jan Szostak 5, Patryk Karasiak 4, Filip Mącik 2, Kacper Jasiński 0.
Wyniki kwart:
- kwarta: 21:25
- kwarta: 14:21
- kwarta: 22:22
- kwarta: 26:25
Następny mecz:
W następnej kolejce SMS PZKosz Władysławowo będzie pauzował. Na zakończenie pierwszej fazy rozgrywek podopieczni trenera Daniela Rybkiewicza udadzą się do Gdyni, gdzie zmierzą się z BSA AMW Arką Gdynia. Spotkanie odbędzie się we wtorek, 10 listopada 2026 roku, o godzinie 16:00.
Foto: Agnieszka Modelska / PZKosz
Z Władysławowa relacjonował: Oskar Struk
#tworzymypolskisport#MinisterstwoSportuiTurystyki
