Emocje do ostatnich sekund na otwarcie Memoriału Macieja Witlińskiego🏀

W pierwszym dniu Memoriału Macieja Witlińskiego SMS PZKosz Władysławowo przegrał minimalnie z Akademią Gortata Gdańsk 65:68. Losy spotkania ważyły się do ostatnich sekund. Najwięcej punktów dla podopiecznych Marcina Klozińskiego zdobył Igor Jankowski – 19. Tym samym w poniedziałek zespół z Władysławowa zmierzy się z GAK Gdynia w starciu o trzecie miejsce.

Sytuacja przed spotkaniem:

Sezon 2. Ligi Mężczyzn zbliża się wielkimi krokami. Koszykarze SMS PZKosz Władysławowo rozpoczną ligowe zmagania 19 września wyjazdowym spotkaniem ze Świeckim Klubem Koszykówki. W związku z tym pełną parą ruszyły przygotowania do nowych rozgrywek. Tradycyjnie jednym z ich elementów jest udział w Memoriale Macieja Witlińskiego, w którym drużyna z Władysławowa bierze udział po raz kolejny.

Do turnieju zaproszono cztery zespoły, które zostały podzielone na dwie pary półfinałowe. W pierwszym półfinale SMS PZKosz Władysławowo zmierzył się z Akademią Gortata Gdańsk. W drugim doszło natomiast do derbowego starcia BSA AMW Arki Gdynia z GAK Gdynia.

Sytuacja kadrowa:

Jak co roku w SMS PZKosz Władysławowo dochodzi do zmian kadrowych. Jeden rocznik kończy edukację w szkole, a kolejny zajmuje jego miejsce – taka jest specyfika tej placówki. Również przed obecnym sezonem do zespołu dołączyło grono nowych zawodników.

W pierwszym meczu Memoriału zobaczyliśmy m.in. dwie nowe postacie: Alexa Pietrzaka, rozgrywającego pozyskanego z rezerw Trefla Sopot, oraz Krzysztofa Włodarczyka, występującego na pozycjach silnego skrzydłowego i środkowego.

Drużyna przystąpiła do spotkania w następującym składzie: Igor Jankowski, Jan Grzesiak, Filip Gajos, Marcel Snochowski, Rafał Matyga, Aleks Pietrzak, Gabriel Grzejszczyk, Krzysztof Włodarczyk, Kacper Jasiński, Bass Braam, Olaf Wolszczak i Jan Szostak.

W drugim dniu turnieju zapowiedziane są oczywiście zmiany w składzie oraz możliwość pokazania się kolejnej grupy zawodników, którzy pierwszego dnia nie otrzymali swojej szansy.

Przebieg meczu:

Drużyna z Władysławowa rozpoczęła spotkanie w następującym składzie: Jan Grzesiak, Igor Jankowski, Rafał Matyga, Gabriel Grzejszczyk i Kacper Jasiński. Zatem trener Marcin Kloziński od początku postawił  na sprawdzonych zawodników, którzy już wcześniej stanowili ważne elementy zespołu. Na początku spotkania było widać sporą nerwowość. Oba zespoły są dopiero na początku okresu przygotowawczego, co szczególnie uwidaczniało się w poczynaniach ofensywnych. Przez kilka pierwszych minut zawodnicy długo nie mogli wstrzelić się do kosza, choć żadnej ze stron nie można było odmówić ambicji i woli walki. Szybciej przełamali się koszykarze Akademii Gortata Gdańsk, którzy jako pierwsi trafili za trzy punkty.

Wobec strzeleckiej niemocy swojego zespołu trener Marcin Kloziński szybko zdecydował się reagować i przeprowadził potrójną zmianę. Początkowo na niewiele się to zdało, bo uskrzydleni wcześniejszym udanym zagraniem gdańszczanie ponownie celnie przymierzyli zza łuku. Zespół z Władysławowa otworzył swój dorobek punktowy dopiero po niespełna czterech minutach gry. Po chwili celną próbą za trzy odpowiedział specjalista w tej dziedzinie, obchodzący niedawno osiemnaste urodziny Igor Jankowski, i zrobiło się 6:7. Do końca pierwszej kwarty pozostawało wówczas niespełna pięć minut. Premierowe 10 minut gry upłynęło głównie pod znakiem rzutów za trzy punkty, z których chętnie korzystały obie drużyny. Początkowo częściej z dystansu trafiali zawodnicy Akademii Gortata Gdańsk, prowadzeni przez trenera Damiana Janiaka. Dodatkowo bardzo dobrze przechodzili z obrony do ataku. Słabsza organizacja gry ofensywnej zespołu z Władysławowa sprawiała, że rywale często mogli wyprowadzać szybkie kontrataki i korzystać z problemów SMS-u z powrotem do obrony. Przy wyniku 6:14 trener Marcin Kloziński poprosił o pierwszy czas.  Dzięki akcji 2+1 Jana Grzesiaka było już tylko 13:16. SMS wyraźnie otrząsnął się po trudnym początku spotkania i wrócił do gry. Gdańszczanie zadali jednak jeszcze jeden bardzo bolesny cios, trafiając za trzy punkty w ostatniej sekundzie pierwszej kwarty. Dzięki temu po premierowych 10 minutach prowadzili 19:15. Pomimo tego, że rywalom dopisało szczęście w ostatniej akcji pierwszej kwarty, to zawodnicy SMS-u mogli z optymizmem patrzeć na dalszą część spotkania. Po niemrawym początku wyraźnie złapali rytm, zaczęli skuteczniej odpowiadać na akcje rywali i coraz częściej dotrzymywali im kroku, co zwiastowało emocje.

Na początku drugiej kwarty trwał prawdziwy klincz. Żadna ze stron nie była w stanie wypracować sobie większej przewagi, a problemy ze skutecznością wciąż dawały o sobie znać. Niemoc strzelecką szybciej przełamali zawodnicy Akademii Gortata Gdańsk, którzy ponownie celnie trafili z dystansu. Wówczas prowadzili 22:17. Marcel Snochowski zdobył dwa oczka rzutem z półdystansu po zbiórce w ataku. Rywale szybko odpowiedzieli tym samym, dokładając dwa punkty z ponowienia. SMS miał w tym fragmencie problemy z zabezpieczeniem własnej tablicy i zbyt często pozwalał przeciwnikom na punkty drugiej szansy. Antidotum na te kłopoty miał być Kacper Jasiński, który pojawił się na parkiecie, by wzmocnić strefę podkoszową i zabezpieczyć zbiórkę. Poprawa gry zespołu z Władysławowa była możliwa również dzięki znacznie lepszej energii w obronie. Podopieczni Marcina Klozińskiego zaczęli agresywniej bronić na całym boisku, utrudniając rywalom organizację gry. Przyniosło to wymierne efekty. Przechwytem popisał się wracający do gry specjalista od defensywy Rafał Matyga, który przejął piłkę i zakończył akcję efektownym wsadem. Po tym zagraniu było 25:28, a do końca drugiej kwarty pozostawały 3 minuty i 37 sekund.

Chwilę później Kacper Jasiński trafił jeden rzut wolny i doprowadził do remisu po 28 na niespełna trzy minuty przed końcem tej części spotkania.

SMS nadal miał jednak problemy z zabezpieczeniem własnej tablicy, co gdańszczanie wykorzystali, zdobywając łatwe punkty z ponowienia. Przy wyniku 28:30 opiekun zespołu z Władysławowa poprosił o drugą przerwę na żądanie w pierwszej połowie.

Po wznowieniu sprytnym zagraniem pod koszem popisał się Igor Jankowski i ponownie mieliśmy remis, tym razem po 30. Chwilę później ten sam zawodnik trafił z dystansu, dając swojej drużynie prowadzenie 33:30. Na 17 sekund przed końcem drugiej kwarty o czas poprosił opiekun Akademii Gortata Gdańsk. Niefrasobliwe zachowanie gdańszczan sprawiło, że w końcówce pierwszej połowy nie ustrzegli się faulu przy rzucie. Dwa wolne wykorzystał Jan Grzesiak, ustalając wynik pierwszej połowy na 35:30 dla SMS-u. Odmiana sytuacji zespołu z Władysławowa była możliwa przede wszystkim dzięki znacznie lepszej drugiej kwarcie, wygranej w stosunku 20:11.

Po zmianie stron zawodnicy z Władysławowa postanowili kontynuować obrany wcześniej kurs, który przed przerwą przyniósł im sporo pozytywnych efektów. Przerwa nie wybiła ich z rytmu. Wyszli na parkiet z dobrą energią i już w pierwszej akcji defensywnej mocno ruszyli na rywali. Walka o piłkę przeniosła się nawet do parteru i niewiele zabrakło do skutecznego przechwytu. Ostatecznie szczęście dopisało przeciwnikom, którzy wykorzystali zamieszanie, doszli do dogodnej pozycji i trafili za trzy punkty. Gdańszczanie, podobnie jak w pierwszej połowie, świetnie wypracowywali sobie otwarte pozycje z dystansu. W krótkim odstępie czasu trzykrotnie trafili zza łuku, co błyskawicznie przełożyło się na wynik – odrobili straty i wyszli na prowadzenie 39:37. Przechwyt SMS-u zakończył się łatwymi dwoma punktami Filipa Gajosa i zrobiło się 43:40. Chwilę później po sporym zamieszaniu i walce o piłkę lepiej odnaleźli się gdańszczanie, którzy trafili za trzy punkty. Na szczęście odpowiedź była błyskawiczna – Jan Grzesiak zrewanżował się tym samym i ponownie dał zespołowi z Władysławowa prowadzenie. Twarda, wyrównana walka trwała więc w najlepsze. Rywale raz jeszcze doprowadzili do remisu, ale tym razem zza łuku celnie przymierzył Filip Gajos, notując bardzo pozytywny fragment w swoim wykonaniu. Dobra defensywa Alexa Pietrzaka pozwoliła SMS-owi wywalczyć kolejne posiadanie i zdobyć łatwe punkty. Przy wyniku 49:46 dla zespołu z Władysławowa, na 2:23 przed końcem trzeciej kwarty, opiekun gdańszczan zdecydował się poprosić o przerwę. W tym fragmencie SMS wyraźnie podkręcił intensywność w obronie. Odrzucał rywali od kosza i zmuszał ich do oddawania rzutów z trudnych, często nieprzygotowanych pozycji. Zespół z Władysławowa mocno naciskał również na zawodnika z piłką. Przez to gdańszczanie mieli coraz większe problemy z płynną organizacją ataku. Po trzech kwartach na tablicy wyników widniał rezultat 50:48 dla SMS-u. Taki obrót spraw zapowiadał ciekawą ostatnią część spotkania. Losy końcowego wyniku wciąż pozostawały sprawą otwartą.

Na otwarcie ostatniej części gry rywale przeszli na obronę strefową, z której rozbiciem SMS miał sporo problemów. Zespół z Władysławowa próbował znaleźć rozwiązanie poprzez wymianę podań, jednak gra toczyła się głównie w poprzek i nie przynosiła większych efektów. Co gorsza, jedna z tego typu akcji zakończyła się stratą, po której SMS musiał ratować się faulem w akcji rzutowej. Na szczęście chwilę później ważną trójkę z rogu trafił Rafał Matyga, dając swojemu zespołowi nieco oddechu. Po kolejnej kontrze zespołu z Władysławowa dobrze środkowym pasem boiska pobiegł Krzysztof Włodarczyk, który skutecznie wykończył akcję. Dzięki temu podopieczni Marcina Klozińskiego prowadzili 55:49 na 6:51 przed końcem czwartej kwarty. Chwilę później ich przewaga wzrosła już do 58:49. Wówczas o czas poprosił opiekun gdańszczan. Do końca spotkania pozostawało 6 minut i 26 sekund. Wydawało się, że to SMS znajdzie się w poniedziałkowym finale. Dopóki jednak piłka była w grze, rywale nie zamierzali się poddawać. Nie uprzedzajmy jednak faktów… Niestety, w grze młodego zespołu zaczęła pojawiać się spora niefrasobliwość. Brak odpowiedzialności za piłkę skutkował kolejnymi stratami, co pozwoliło rywalom błyskawicznie wrócić do gry i zniwelować przewagę do zaledwie pięciu punktów. Trener Marcin Kloziński nie krył złości na swoich podopiecznych za brak odpowiedzialności w rozegraniu kolejnych akcji.

Na 5 minut i 14 sekund przed końcem gdańszczanie zanotowali małą serię punktową i zmniejszyli straty do 53:58. Wówczas o czas poprosił trener naszego zespołu. Po przerwie rywale ponownie ruszyli z kontrą i zdobyli cztery punkty z rzędu, ale na szczęście rzutem z półdystansu odpowiedział Jan Grzesiak. Emocje rosły z każdą kolejną akcją. Na 1:50 przed końcem zawodnicy Akademii Gortata trafili kolejną trójkę i objęli prowadzenie 67:65. W końcówce SMS dwukrotnie próbował przełamać rywali rzutami z dystansu, jednak za każdym razem piłka nie znalazła drogi do kosza. Ostatecznie zespół z Władysławowa nie wykorzystał swoich szans w decydujących akcjach i po bardzo wyrównanym spotkaniu przegrał z Akademią Gortata Gdańsk 65:68. Najskuteczniejszym zawodnikiem SMS-u był Igor Jankowski, który zdobył 19 punktów. Wśród zwycięzców wyróżnił się Marcel Zimnicki, autor 14 oczek. Sport ma to do siebie, że szybko daje okazję do rehabilitacji. To stwierdzenie znajduje wyraźne potwierdzenie również w przypadku tego turnieju. Nasi zawodnicy nie mają czasu na rozpamiętywanie pechowej porażki, bo szansę na rehabilitację otrzymają już w niedzielnym meczu z GAK Gdynia, którego stawką będzie trzecie miejsce w turnieju.

Po spotkaniu udało nam się chwilę porozmawiać z trenerem Marcinem Klozińskim. Opiekun zespołu nie krył rozczarowania sposobem rozegrania końcówki, ale jednocześnie podkreślał, że z meczu można wyciągnąć sporo pozytywnych wniosków. Drużyna trenuje ze sobą zaledwie od kilku dni, dlatego wiele fragmentów tego spotkania można potraktować jako dobry prognostyk na dalszą część przygotowań. Źle rozegrana końcówka ma być z kolei cenną lekcją na przyszłość i wskazówką, jak unikać podobnych błędów w kolejnych meczach.

Po spotkaniu nastąpiło oficjalne otwarcie turnieju. Głos zabrał Mikołaj Witliński, który podziękował organizatorom za uczczenie pamięci jego ojca poprzez organizację kolejnej edycji memoriału jego imienia. Nam udało się również porozmawiać z gościem specjalnym wydarzenia. Materiał z tej rozmowy wkrótce zostanie opublikowany na kanale YouTube „W kontrze”.

Dla SMS-u punktowali:

Igor Jankowski 19, Jan Grzesiak 17, Filip Gajos 8, Marcel Snochowski 7, Rafał Matyga 5, Aleks Pietrzak 4, Gabriel Grzejszczyk 2, Krzysztof Włodarczyk 2, Kacper Jasiński 1, Bass Braam 0, Olaf Wolszczak 0, Jan Szostak 0.

SMS PZKosz Władysławowo – Akademia Gortata Gdańsk 65:68

Wyniki kwart:

  1. kwarta: 15:19
  2. kwarta: 20:11
  3. kwarta: 15:18
  4. kwarta: 15:20

Następny mecz

W poniedziałek SMS PZKosz Władysławowo zmierzy się z GAK Gdynia, które w drugim półfinale przegrało derbowe starcie z BSA AMW Arką Gdynia 55:67. Początek meczu o godz. 16:30.

Z Gdyni relacjonował: Oskar Struk.

#tworzymypolskisport#MinisterstwoSportuiTurystyki