O wyniku zdecydowała ostatnia kwarta
W drugim dniu trzeciego turnieju sezonu zasadniczego Centralnej Ligi Juniorów SMS PZKosz Władysławowo przegrał z Akademią Koszykówki Komorów 78:82. To efekt słabszej czwartej kwarty, przegranej w stosunku 7:23. Najskuteczniejszym zawodnikiem ekipy Daniela Rybkiewicza był Filip Gajos, zdobywca 21 punktów.
Sytuacja przed spotkaniem:
Na otwarcie trzeciego turnieju sezonu zasadniczego Centralnej Ligi Juniorów SMS PZKosz Władysławowo przegrał z Akademią Młodych Dzików Ochota Warszawa 68:83. Najwięcej punktów dla zespołu Daniela Rybkiewicza uzyskał Alan Grudziński – 21. Z kolei Akademia Koszykówki Komorów w pierwszym spotkaniu pokonała Eneę Apro Astorię Bydgoszcz 73:64. Dzięki temu zwycięstwu ma bilans 3 zwycięstw i 4 porażek, co daje jej siódme miejsce w tabeli.
Przebieg meczu:
Tym razem w wyjściowym składzie ekipy Daniela Rybkiewicza znaleźli się: Grudziński, F. Mącik, Gajos, Szagdaj i Jasiński. To spore przemeblowanie w stosunku do piątkowego zestawienia. Konto punktowe ekipy z Władysławowa rzutem za 3 punkty otworzył Filip Mącik. Od tego momentu rywale zanotowali serię 7:0. Przerwał ją dopiero punktami z linii Alan Grudziński. Drużyna z Komorowa złapała dobry rytm w ataku. Dwukrotnie celnie przymierzyła z dystansu. Dzięki temu już na wstępnym etapie zyskała kilkupunktową przewagę, prowadząc 14:6. Wówczas opiekun ekipy z Władysławowa poprosił o pierwszy w tym meczu czas. Sytuację zespołu rzutem z daleka poprawił nieco Alan Grudziński, niwelując stratę do 4 oczek. SMS dzięki skuteczności w rzutach z dystansu wyszedł nawet na prowadzenie. Miał jednak problemy z zastawieniem własnej tablicy. Przez to dawał szanse rywalom na punkty z ponowienia. Po pierwszej kwarcie prowadzili oni 24:21.
Początek drugiej kwarty był wyrównany. Gracze znad morza nadal imponowali dyspozycją rzutową zza łuku, mając w pewnym momencie 7/15 za trzy, a tylko 1/6 za dwa. Już te statystyki pokazują dużą dysproporcję pomiędzy grą wewnętrzną a akcjami na obwodzie. Zawodnicy Akademii mieli kilka punktów przewagi, ale SMS szybko doprowadził do remisu po 33. Po chwili wyszedł nawet na prowadzenie. W tym okresie aktywny był Filip Gajos. Miało to miejsce w połowie drugiej kwarty. Podopieczni Daniela Rybkiewicza wyraźnie wzmocnili obronę. To pozwoliło im na wyprowadzenie skutecznych kontrataków. Jeden z nich rzutem spod kosza wykończył Aleksander Płonka. Wówczas SMS odskoczył na 39:33. Wtedy opiekun gości poprosił o czas. Ekipa znad morza efektywnie korzystała ze swojej największej tego dnia broni, czyli rzutów z dystansu. W samej pierwszej połowie trafili 10 z 21 tego typu prób, co daje rewelacyjną 45% skuteczność. Głównie dzięki temu prowadzili po 20 minutach 45:42. Na tym etapie spotkania najskuteczniejszym zawodnikiem był Filip Gajos, zdobywca 14 punktów. Z kolei po drugiej stronie 9 oczek na swoim koncie zapisał Michał Soprych. Prowadzenie do przerwy to efekt wygrania drugiej kwarty w stosunku 24:18.
Po zmianie stron gra dalej była wyrównana. SMS korzystał ze sprawdzonych wcześniej patentów: rzut za trzy punkty i bieganie do kontry. Dzięki temu ponownie odskoczył, tym razem na 8 oczek. SMS prostymi środkami starał się wejść pod kosz przeciwników. Zaraz po zbiórce w obronie jednym podaniem uruchamiał biegnącego zawodnika. Rywale często musieli się ratować faulami w akcjach rzutowych, pozwalając na łatwe punkty z linii. Na niespełna 3 minuty przed końcem trzeciej kwarty podopieczni Daniela Rybkiewicza odskoczyli na rekordowe 12 oczek. Po trzech kwartach SMS był na dobrej drodze do wygranej, prowadząc 71:59. W tej części gry zaprezentował popis w ofensywie. Zdobył 26 oczek, tracąc tylko 17.
Na otwarcie czwartej kwarty serię punktową zanotowali rywale, korzystając z niefrasobliwości SMS-u. Trener Daniel Rybkiewicz nie miał wyjścia i musiał poprosić o czas. Przeciwnicy sukcesywnie odrabiali straty, zmniejszając je do wartości jednocyfrowej. Co gorsza przewinieniem niesportowym ukarany został Filip Gajos. Ekipa z Komorowa zanotowała serię 10:1, wracając do gry o wygraną. Drużyna z Władysławowa zaczęła podejmować pochopne decyzje w ataku. Topniejąca przewaga zaczęła działać na nich deprymująco. Rywale z kolei złapali wiatr w żagle. Impas strzelecki dwoma punktami z linii przełamał Patryk Karasiak, dając swojemu zespołowi chwilę oddechu. Na niewiele ponad 3 minuty przed końcem czwartej kwarty było 74:71. Kwestia końcowego wyniku pozostała otwarta.
Na szczęście rzut spod kosza skutecznie wykończył Kacper Jasiński. Sęk w tym, że przeciwnicy błyskawicznie odpowiedzieli tym samym. Kolejnym problemem był faul techniczny, jakim został ukarany Filip Gajos. Komorów dopiął swego i po celnym rzucie za trzy punkty wyszedł na jednopunktowe prowadzenie. SMS mógł doprowadzić do remisu. Przy dwupunktowym deficycie miał akcję w ataku. Było to na 48 sekund przed końcem czwartej kwarty. W kluczowym momencie zabrakło mu zastawienia własnej tablicy. Ostatecznie na skutek fatalnej ostatniej kwarty, przegranej 7:23, SMS PZKosz Władysławowo uległ Akademii Koszykówki Komorów 78:82. Najskuteczniejszym zawodnikiem ekipy Daniela Rybkiewicza był Filip Gajos, zdobywca 21 punktów. Z kolei dla zwycięzców 25 oczek zanotował Michał Soprych, który rozegrał kapitalną drugą połowę. To głównie dzięki jego postawie gracze z Komorowa byli w stanie przeprowadzić skuteczną pogoń.
Dla SMS-u punktowali:
Filip Gajos 21, Gabriel Grzejszczyk 12, Filip Mącik 10, Alan Grudziński 9, Jędrzej Szagdaj 8, Aleksander Płonka 6, Patryk Karasiak 5, Olaf Wolszczak 3, Jan Szostak 2, Kacper Jasiński 2, Antoni Musiałek 0.
Wyniki kwart:
- kwarta: 21:24
- kwarta: 24:18
- kwarta: 26:17
- kwarta: 7:23
Następny mecz:
Na zakończenie trzeciego turnieju CLJ SMS PZKosz Władysławowo zmierzy się z Profbud Legią Warszawa. Początek niedzielnego meczu zaplanowano na godz. 11:30.
fot. Tomasz Sokołowski.
Relacjonował: Oskar Struk.
