Ludzie SMS-u w akcji: dobry mecz Dominika Olejniczaka na zakończenie sezonu

Choć Bertram Derthona Tortona zakończyła sezon ligi włoskiej już na etapie ćwierćfinału play-off, przegrywając decydujące piąte spotkanie z Reyer Venezia 83:89 i całą serię 2:3, to Dominik Olejniczak może kończyć rozgrywki z podniesioną głową. Polski środkowy był jedną z wyróżniających się postaci swojego zespołu w meczu numer pięć, notując 8 punktów, 3 zbiórki oraz asystę w 21 minut gry.

Dominik Olejniczak, Bertram Derthona Tortona, liga włoska, w SMS w sezonie 2014/2015

Dotychczas w tej serii wygrywali wyłącznie gospodarze. Taka tendencja niestety dla zespołu Dominika Olejniczaka została utrzymana do samego końca. Bertram Derthona Tortona przegrała na wyjeździe z Reyer Venezia 83:89, odpadając z fazy play-off po porażce 2:3 w serii ćwierćfinałowej.

Zespół Polaka praktycznie przez całe spotkanie gonił wynik i konsekwentnie odrabiał straty. W pewnym momencie zbliżył się nawet do rywali na zaledwie jeden punkt, ale było to wszystko, na co było go stać tego dnia. W kluczowych momentach zabrakło cierpliwości. Obwodowi zaczęli podejmować bardzo trudne, momentami wręcz szalone decyzje w ataku, co pozwoliło gospodarzom ponownie odskoczyć na kilka punktów. Tego prowadzenia Wenecjanie nie oddali już do końcowej syreny.

Polski środkowy rozegrał bardzo dobre spotkanie i był jednym z wyróżniających się zawodników swojego zespołu. Był aktywny po obu stronach parkietu, dobrze zbierał oraz skutecznie utrudniał rywalom grę pod koszem. Pierwszą połowę zakończył celną dobitką. Choć w trakcie tej serii zdarzały mu się słabsze występy, tym razem należał do najpewniejszych punktów zespołu.

Co ciekawe, polskiego środkowego zabrakło na parkiecie w kluczowych momentach meczu. Ostatnie dwie minuty spotkania spędził w całości na ławce rezerwowych. Można więc gdybać, jak potoczyłaby się końcówka, gdyby trener gości postawił wtedy na Olejniczaka.

Dominik Olejniczak zakończył spotkanie z dorobkiem 8 punktów, 3 zbiórek, 1 asysty oraz 1 straty w 21 minut gry.

Tym samym Tortona zakończyła sezon na etapie ćwierćfinału ligi włoskiej, przegrywając z wyżej notowanym zespołem z Wenecji, mimo że wcześniej zdołała doprowadzić rywalizację do decydującego meczu numer pięć.

Środkowy zakończył sezon 2025/2026 we włoskiej Serie A ze średnimi 10,2 punktu, 7,3 zbiórki, 1,2 asysty, 0,5 przechwytu oraz 0,8 bloku na mecz. Rozegrał 33 spotkania.

 

 

Jakub Garbacz, AMW Arka Gdynia, w SMS w sezonie 2012/2013
Zaskakująco jednostronny był pierwszy mecz półfinałowej rywalizacji pomiędzy AMW Arką Gdynia a Orlenem Zastalem Zielona Góra. Od początku było widać, że gospodarze mają jeszcze w nogach pięciomeczową serię ze Śląskiem Wrocław. Już od pierwszego gwizdka pozwolili rywalom narzucić własny styl gry. Grali indywidualnie w ataku i bardzo słabo prezentowali się w defensywie. W efekcie ani przez moment nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki, przegrywając aż 64:90 i tracąc przewagę parkietu już w premierowym starciu serii. Okazję do rehabilitacji otrzymali w meczu numer dwa, który został rozegrany w czwartek, ponownie w Gdyni.

W premierowym starciu Jakub Garbacz niestety dostosował się do słabego poziomu całego zespołu. Skrzydłowy AMW Arki Gdynia zakończył spotkanie z dorobkiem 0 punktów, 2 zbiórek, 1 przechwytu oraz 1 straty w 23 minuty i 43 sekundy gry.

AMW Arka od początku przystąpiła do drugiego meczu półfinałowego z dużo lepszą energią. Gdynianie po obu stronach parkietu dobrze realizowali założenia taktyczne, dzięki czemu szybko uzyskali przewagę. Jeszcze w czwartej kwarcie prowadzili różnicą 17 punktów i wydawało się, że mają spotkanie pod kontrolą.

Powtórzył się jednak scenariusz z pierwszego meczu we Wrocławiu. Podopieczni Mantasa Česnauskisa ponownie nie byli w stanie dowieźć wysokiego prowadzenia do końca. Zaczęli grać zbyt pasywnie, pozwolili rywalom wrócić do meczu, a gdy ORLEN Zastal doprowadził do remisu, inicjatywa była już po stronie gości. Arka próbowała jeszcze odpowiedzieć, ale ostatecznie przegrała 83:85 w bardzo bolesnych okolicznościach i po dwóch domowych spotkaniach przegrywała w serii 0:2.

Podobna sytuacja spotkała gdynian już w ćwierćfinale, ale wtedy przegrali dwa mecze wyjazdowe. Teraz ich położenie było znacznie trudniejsze, ponieważ dwie porażki ponieśli we własnej hali.

Jakub Garbacz spędził na parkiecie 18 minut i 19 sekund podczas przegranego przez AMW Arkę Gdynia meczu z ORLEN Zastalem Zielona Góra 83:85. Zdobył 3 punkty, trafiając 1 z 4 rzutów za trzy, oraz dołożył 1 zbiórkę.

Podłamani psychicznie po porażce w drugim meczu Gdynianie źle rozpoczęli spotkanie w Zielonej Górze. W najgorszym momencie przegrywali już 10:27 i od początku musieli gonić wynik. Mimo tak dużej straty szybko się jednak pozbierali, a mecz przez długi czas pozostawał wyrównany. Drużyna znad morza konsekwentnie próbowała odrabiać straty, lecz w kluczowych momentach nie była w stanie przełamać rywala. Ostatecznie AMW Arka Gdynia przegrała z Orlen Zastalem Zielona Góra 89:96, a całą półfinałową rywalizację 0:3.

Jakub Garbacz nie może zaliczyć tej serii do udanych. W trzecim spotkaniu spędził na parkiecie 12 minut i 53 sekundy, a jego jedynym dorobkiem były 2 zbiórki. Teraz Gdynian czeka rywalizacja o brązowy medal, która zostanie rozegrana w formule dwumeczu. ch rywalem będą Dziki Warszawa, które uległy Legii Warszawa również 0:3. Pierwszy mecz rywalizacji o brązowy medal odbędzie się 2 czerwca w Gdyni.

 

 

Filip  Kowalczyk, AMW Arka Gdynia, ostatni sezon w SMS 2023/2024

Filip Kowalczyk w pierwszym meczu półfinałowym z Orlenem Zastalem Zielona Góra spędził na parkiecie 4 minuty i 53 sekundy. W tym czasie zanotował 1 asystę. Filip Kowalczyk w drugim meczu półfinałowym pojawił się na parkiecie jedynie na 9 sekund. Trener Mantas Česnauskis desygnował go do gry w końcówce kwarty przede wszystkim do zadań defensywnych. Młody rozgrywający nie miał jednak czasu, by zaznaczyć swoją obecność w meczu i zakończył występ bez punktów oraz innych zdobyczy w arkuszu statystycznym

 

Filip Matczak, ORLEN Zastal Zielona Góra, w SMS w sezonie 2010/2011

Mocne było otwarcie półfinałowej serii w wykonaniu Orlenu Zastalu Zielona Góra z AMW Arką Gdynia. Podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego przyjechali nad morze z zamiarem wygrania przynajmniej jednego spotkania i już przy pierwszej próbie zrealizowali plan minimum. Patrząc jednak na styl, w jakim pokonali gospodarzy 90:64, z pewnością mieli apetyt na znacznie więcej. Goście dominowali praktycznie przez całe spotkanie, świetnie organizowali swój atak i kontrolowali przebieg rywalizacji. Jak zwykle grą zespołu bardzo dobrze dowodził Andrzej Mazurczak, a każdy z zawodników dokładnie wiedział, co ma robić i dokładał swoją cegiełkę do wysokiego zwycięstwa. Tym samym Zielonogórzanie już w pierwszym meczu uzyskali przewagę parkietu.

Filip Matczak w starciu ze swoim byłym zespołem, w którym stawiał pierwsze poważne kroki w seniorskim baskecie, zanotował 3 punkty, 4 zbiórki oraz asystę w 10 minut i 28 sekund gry.

ORLEN Zastal Zielona Góra w niesamowitych okolicznościach odwrócił losy drugiego spotkania w Gdyni. Przez niemal cały mecz musiał gonić wynik, jednak nie zamierzał się poddać. Powrót do gry był możliwy dzięki znakomitej czwartej kwarcie wygranej aż 28:11. Goście krok po kroku odrabiali straty, aż w końcówce całkowicie przejęli inicjatywę.

Duży udział w tym sukcesie miał Filip Matczak, który rozegrał kolejny dobry mecz. Były zawodnik SMS PZKosz Władysławowo zdobył 9 punktów, dołożył 4 zbiórki, 1 przechwyt i 1 stratę w ciągu 13 minut i 5 sekund spędzonych na parkiecie. Popisał się również efektowną akcją 3+1, był aktywny w ataku i solidnie wywiązywał się ze swoich obowiązków w obronie.

Dzięki temu podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego rzutem na taśmę wygrali 85:83 i wracali z Gdyni w znakomitych humorach, prowadząc w serii 2:0. Byli już tylko o jedno zwycięstwo od sensacyjnego awansu do finału, który zamierzali przypieczętować przed własną publicznością. Mieli na to aż dwie szanse.

Już w pierwszej próbie dopięli swego, wygrywając serię 3:0 i uzyskując awans do finału. Dla Zielonogórzan będzie to pierwsza okazja do walki o mistrzostwo Polski od sezonu 2020/2021. Bardzo dobrze weszli w mecz, szybko budując kilkunastopunktową przewagę. Kontrolowali przebieg spotkania praktycznie przez cały czas i nie pozwolili rywalom na odwrócenie losów rywalizacji. Ostatecznie zasłużenie zwyciężyli 96:89.

Filip Matczak dołożył swoją cegiełkę do awansu Zastalu. Spędził na parkiecie 10 minut i 22 sekundy, zdobył 2 punkty oraz zanotował 1 zbiórkę. Szybkie zakończenie półfinałowej rywalizacji sprawia, że podopieczni Arkadiusza Miłoszewskiego będą mieli sporo czasu na regenerację przed rozpoczęciem finału.

Grzegorz Grochowski, Dziki Warszawa, w SMS w sezonie 2010/2011

Wyjątkowo jednostronny przebieg miały pierwsze mecze półfinałowe Orlen Basket Ligi. Wobec szybko rozstrzygniętych wyników trenerzy mogli oszczędzać swoich kluczowych zawodników, dając szansę graczom z końca rotacji. W ten sposób na parkiecie pojawił się dawno niewidziany Grzegorz Grochowski. Rozgrywający Dzików spędził na boisku 2 minuty i 16 sekund. W tym czasie popisał się ładną asystą do Krzysztofa Kempy. W kolejnym posiadaniu próbował powtórzyć podobne zagranie, jednak tym razem zakończyło się ono stratą. Przynajmniej w premierowym starciu Dziki nie miały większych argumentów w rywalizacji z bardzo dobrze dysponowaną Legią Warszawa i wysoko przegrały 80:98. Okazję do rehabilitacji otrzymały już w piątek w meczu numer 2.

Błażej Czapla, Legia Warszawa, ostatni sezon w SMS 2024/2025
Również Błażej Czapla zadebiutował na poziomie półfinału Orlen Basket Ligi. Młody rozgrywający Legii Warszawa pojawił się na parkiecie w końcówce wysoko wygranego spotkania z Dzikami Warszawa 98:80. Spędził na boisku 2 minuty i 32 sekundy, jednak tym razem nie zdołał zapisać się w arkuszu statystycznym. Błażej Czapla pojawił się na parkiecie również w meczu numer trzy z Dzikami Warszawa. Spędził na boisku minutę i 31 sekund. Miał okazję zdobyć punkty, jednak dwukrotnie pomylił się z linii rzutów wolnych, przez co nie zdołał zapisać się w arkuszu statystycznym. Nie miało to jednak większego znaczenia dla losów spotkania. Legia Warszawa wygrała 91:78, a całą serię 3:0. W finale, mając przewagę własnego parkietu, zmierzy się z Orlenem Zastalem Zielona Góra.

Przygotował: Oskar Struk.   

Foto: Polska Agencja Prasowa/ źródło TVP Sport.