Polacy mocno nastraszyli Francuzów
W meczu 1/8 finału mistrzostw Europy U20 reprezentacja Polski przez trzy kwarty walczyła z Francją jak równy z równym. Biało-Czerwoni długo byli blisko sprawienia dużej niespodzianki, jednak ostatecznie przegrali 79:90. Najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu prowadzonego przez Andrzeja Adamka był Szymon Kiejzik, który zdobył 22 punkty. Pomimo porażki Polacy mogą z optymizmem patrzeć na kolejne mecze klasyfikacyjne, w których będą rywalizować o jak najwyższe miejsce w przedziale 9–16.
Sytuacja przed spotkaniem:
Reprezentacja Polski w pierwszej fazie mistrzostw Europy U20 nie zaznała smaku zwycięstwa. W fazie grupowej Biało-Czerwoni przegrali kolejno z Serbią 67:84, Łotwą 68:77 oraz Litwą 67:112. Tym samym zakończyli rywalizację w grupie B na ostatnim, czwartym miejscu. W meczu 1/8 finału trafili więc na zwycięzcę grupy A, czyli reprezentację Francji.
Francuzi znajdowali się natomiast na przeciwnym biegunie, ponieważ fazę grupową zakończyli z kompletem trzech zwycięstw i bilansem 3–0. Pokonali kolejno: Turcję 79:57, Włochy 67:53 oraz Niemcy 95:66, a wszystkie te wygrane odnieśli w bardzo przekonującym stylu.
Choć czysto teoretycznie system rozgrywek sprawiał, że od 1/8 finału rywalizacja rozpoczynała się niejako od nowa i każdy zespół miał takie same szanse, niezależnie od osiągniętych wcześniej wyników, to już samo zestawienie pokazywało, jak trudne zadanie czekało Polaków w tym starciu.
Skład reprezentacji Polski:
Rozgrywający: Błażej Czapla, Jakub Galewski, Zoran Milicić
Rzucający obrońcy: Miłosz Majewski, Mateusz Orłowski
Niscy skrzydłowi: Iwo Baganc, Szymon Kiejzik
Silni skrzydłowi: Karol Prochorowicz, Soprano Szelążek
Środkowi: Dawid Niedziałkowski, Aleksander Kornacki, Piotr Łuczak
Przebieg meczu:
Wobec ostatnich słabszych wyników naszego zespołu trener Andrzej Adamek zdecydował się na spore przetasowania w pierwszej piątce na mecz 1/8 finału z Francją. Od pierwszych minut na boisku pojawili się: Zoran Milicić, Soprano Szelążek, Szymon Kiejzik, Iwo Baganc oraz Piotr Łuczak. Pozostawało pytanie, czy te zmiany okazały się pozytywnym impulsem dla naszego zespołu w starciu z wyżej notowanym rywalem.
O dziwo to Polacy lepiej rozpoczęli spotkanie, obejmując prowadzenie 4:0. Przeciwnicy szybko jednak odpowiedzieli pięcioma punktami z rzędu. Nasz zespół grał odważnie i bez kompleksów, za każdym razem starając się przyspieszać grę. Po jednej z takich akcji rzutem za trzy punkty z rogu boiska popisał się aktywny w pierwszej fazie spotkania Szymon Kiejzik.
W połowie pierwszej kwarty Biało-Czerwoni dość sensacyjnie prowadzili 15:7. Francuzi, którym dotychczas łatwo przychodziło pokonywanie kolejnych rywali, byli takim obrotem spraw wyraźnie zaskoczeni. W ich grze pojawiały się również proste błędy techniczne. Następnie Trójkolorowi odpowiedzieli celnym rzutem za trzy punkty z narożnika po zespołowo rozegranej akcji.
Starali się również wykorzystywać przewagę fizyczną w strefie podkoszowej. Polakom często nie pozostawało nic innego, jak przerywać ich akcje faulami w sytuacjach rzutowych i liczyć na pomyłki rywali na linii rzutów wolnych. Przeciwnicy wyraźnie wzmocnili obronę, przez co Polacy często musieli oddawać rzuty pod presją czasu i przy mocnym nacisku obrońców. Mimo to Karol Prochorowicz dobrze odnalazł się w strefie podkoszowej, zdobywając punkty w trudnej sytuacji.
Nadal graliśmy odważnie i bez kompleksów, dzięki czemu byliśmy nagradzani kolejnymi zdobyczami punktowymi. Choć wynik się wyrównał, to nastawienie naszego zespołu nie uległo zmianie. Próbowaliśmy odpowiadać tym samym, zwiększając nacisk na zawodników z piłką. Skutkowało to jednak rzutami wolnymi dla przeciwników, ponieważ mieliśmy już przekroczony limit fauli zespołowych.
Zwieńczeniem świetnej pierwszej kwarty była akcja specjalna po wrzucie z autu, którą skutecznym rzutem spod kosza wykończył Szymon Kiejzik. Już na tym etapie spotkania skrzydłowy Energi Trefla Sopot miał na swoim koncie dziewięć punktów. Dzięki świetnej postawie po pierwszych dziesięciu minutach prowadziliśmy 26:20.
Kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia, widząc odważnie grający polski zespół w starciu z drużyną, która wcześniej wysoko pokonywała kolejnych przeciwników. Sport ma jednak to do siebie, że za każdym razem daje szansę na rehabilitację, bez względu na wcześniejsze wyniki. Przynajmniej w początkowej fazie spotkania nasi zawodnicy świetnie z tej okazji korzystali.
Wyraźnie podrażnieni niekorzystnym obrotem spraw Francuzi zaczęli przejmować inicjatywę. Przyspieszali grę, a w defensywie stanowili zaporę trudną do sforsowania, mądrze kontestując rzuty naszych zawodników. Polacy starali się rozbijać wyższą i bardziej fizyczną obronę rywali dużą liczbą podań oraz szybkim przejściem do ataku. Często kończyło się to jednak efektownymi blokami dobrze zbudowanych Francuzów, ale nie zniechęcało naszych zawodników do dalszego realizowania tego pomysłu.
Wobec coraz mocniejszej obrony rywali zatraciliśmy wcześniejszą płynność w ataku i nie byliśmy już tak skuteczni. Na szczęście oddech swojemu zespołowi dał dobrze dysponowany tego dnia skrzydłowy Energi Trefla Sopot, który celnie przymierzył za trzy punkty. Nie zmieniło to jednak faktu, że Trójkolorowi przejęli inicjatywę i dzięki konsekwentnej grze wyszli na prowadzenie.
Prostymi środkami starali się przedostawać pod kosz, często nawet bez konieczności wymiany podań. Jeden zawodnik potrafił samodzielnie przeprowadzić piłkę z jednej strony boiska na drugą i zakończyć akcję pod obręczą.
Po kolejnych punktach dla naszego zespołu trener Francuzów poprosił o przerwę na żądanie. Wówczas na tablicy widniał wynik 37:38. Pomimo optycznej przewagi Trójkolorowych spotkanie wciąż było bardzo wyrównane.
Polacy mieli coraz większe problemy z zabezpieczeniem własnej tablicy, dzięki czemu Francuzi zyskiwali kolejne okazje do ponowienia akcji. Mimo to staraliśmy się niwelować przewagę fizyczną rywali sprytem. Kilkukrotnie udało nam się wyrwać im piłkę i ruszyć do kontrataku.
Jednym z takich przechwytów popisał się Błażej Czapla. Rywale bezpardonowo przerwali kontratak, a rozgrywający domagał się odgwizdania przewinienia niesportowego. Sędziowie uznali jednak, że był to zwykły faul, choć były zawodnik SMS PZKosz Władysławowo miał już przed sobą otwartą drogę do kosza, dlatego sytuacja mogła kwalifikować się jako przewinienie niesportowe.
Francuzi stopniowo przejmowali kontrolę nad spotkaniem. Po kolejnym celnym rzucie za trzy punkty prowadzili już 46:39. Wówczas, pod koniec drugiej kwarty, trener Andrzej Adamek poprosił o przerwę na żądanie.
Takim właśnie rezultatem zakończyła się pierwsza połowa. Był to efekt słabszej drugiej kwarty, przegranej przez Polaków 13:26. Po pierwszych 20 minutach najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie Biało-Czerwonych był Szymon Kiejzik, który miał na swoim koncie 12 punktów.
Po pierwszej połowie statystyki dobrze pokazywały, dlaczego Francuzi prowadzili 46:39, mimo że Polacy przez długi czas prezentowali się bardzo dobrze.
Biało-Czerwoni trafili 13 z 30 rzutów z gry, co dało skuteczność 43,3 procent. Francuzi byli wyraźnie skuteczniejsi – wykorzystali 17 z 31 prób, czyli 54,8 procent. Największa różnica była widoczna w rzutach za trzy punkty. Trójkolorowi trafili aż 8 z 13 prób, osiągając bardzo wysoką skuteczność 61,5 procent. Polacy odpowiedzieli trzema celnymi rzutami na siedem prób, co również było dobrym wynikiem – 42,9 procent – ale rywale zdobyli zza łuku aż 15 punktów więcej.
Pod koszem przewaga Francji nie była aż tak wyraźna pod względem skuteczności. Polacy trafili 10 z 23 rzutów za dwa punkty – 43,5 procent, natomiast Francuzi 9 z 18 – 50 procent. Biało-Czerwoni znacznie częściej stawali jednak na linii rzutów wolnych. Wykorzystali 10 z 15 prób, podczas gdy przeciwnicy trafili 4 z 6. Oba zespoły miały identyczną skuteczność rzutów wolnych – 66,7 procent.
Francuzi wygrali walkę na tablicach 21:15. Co ciekawe, obie drużyny zebrały po osiem piłek w ataku, ale Trójkolorowi mieli dużą przewagę w zbiórkach defensywnych – 13:7. Oznaczało to, że Polacy potrafili walczyć o ponowienia własnych akcji, lecz mieli większe problemy z zakończeniem posiadań rywali po ich niecelnych rzutach.
Pod względem gry zespołowej różnica była niewielka. Francuzi zanotowali 11 asyst, a Polacy 10. Biało-Czerwoni popełnili także mniej strat – siedem przy dziesięciu rywali – oraz zanotowali więcej przechwytów, wygrywając w tym elemencie 6:4. Pokazywało to, że nasz zespół nadrabiał przewagę fizyczną przeciwników aktywnością, sprytem i agresywną obroną.
Najważniejszym statystycznym wnioskiem była więc skuteczność Francuzów, zwłaszcza zza łuku. Polacy oddali tylko jeden rzut mniej z gry, mieli mniej strat, więcej przechwytów i znacznie częściej wykonywali rzuty wolne. Mimo to przegrywali siedmioma punktami, ponieważ rywale trafiali ze znacznie większą regularnością i zdobyli aż 24 punkty po rzutach za trzy. To właśnie przewaga skuteczności, a nie liczba posiadań czy błędy Polaków, zdecydowała o wyniku pierwszej połowy.
Nasz zespół rozpoczął drugą połowę podobnie jak pierwszą. Najwyraźniej trener Andrzej Adamek wykonał w szatni dobrą pracę motywacyjną. Polacy ponownie przyspieszyli grę, co szybko przyniosło pożądane efekty. Celnym rzutem za trzy punkty popisał się nie kto inny jak Szymon Kiejzik, a Biało-Czerwoni rozpoczęli tę część meczu od serii 10:4. Dzięki temu zmniejszyli stratę do zaledwie jednego punktu.
Skrzydłowy Energi Trefla Sopot był tego dnia jak w transie. Kolejnymi celnymi rzutami nie pozwalał rywalom na uzyskanie większej przewagi, regularnie powiększając zarówno dorobek zespołu, jak i własne konto punktowe. Już w trzeciej kwarcie Szymon Kiejzik miał na swoim koncie 20 punktów, trafiając 8 z 10 rzutów z gry, w tym 4 z 5 prób za trzy punkty. Do tego zanotował zbiórkę, asystę i dwa przechwyty, a jego wskaźnik efektywności wynosił 21. Były to imponujące statystyki, zwłaszcza że spotkanie wciąż trwało.
W połowie trzeciej kwarty Polacy wyszli nawet na jednopunktowe prowadzenie, doprowadzając do względnej równowagi po wcześniejszym okresie przewagi Trójkolorowych. Gdy kolejnym celnym rzutem za trzy punkty popisał się Jakub Galewski, na tablicy wyników zrobiło się 57:53 dla Polski.
Zanotowaliśmy wyraźnie lepszy fragment i z nadzieją mogliśmy patrzeć na kolejne minuty. Im dłużej spotkanie pozostawało wyrównane, tym bardziej rosła nerwowość faworyzowanych Francuzów.
Staraliśmy się opóźniać akcje rywali, wywierając presję na zawodników z piłką już na ich połowie. Przynosiło to pożądane efekty, między innymi w postaci błędu kroków. Francuzi byli wyraźnie zaskoczeni agresywną obroną Biało-Czerwonych, którzy skutecznie wybijali ich z rytmu i zyskiwali dzięki temu dodatkowe posiadania.
Efektownym przechwytem zakończonym wsadem popisał się Karol Prochorowicz. Wówczas przewaga Polaków wzrosła do rekordowych ośmiu punktów, a przy wyniku 62:54 trener Francuzów poprosił o przerwę na żądanie. Nasz zespół płynął na fali pozytywnych wydarzeń i był coraz bliżej sprawienia ogromnej sensacji.
Francuzów, bez względu na wynik, nigdy nie należy jednak lekceważyć. Po powrocie na parkiet błyskawicznie zanotowali serię punktową, zmniejszając stratę do czterech oczek. Po trzech kwartach Polacy prowadzili jednak. 66:63. Tę część gry wygraliśmy aż 27:17.
Ostatnie dziesięć minut Trójkolorowi rozpoczęli od celnego rzutu za trzy punkty, błyskawicznie doprowadzając do remisu. Źle rozpoczęliśmy ten kluczowy fragment spotkania, przegrywając go 4:13. Na szczęście celnym rzutem za trzy punkty popisał się Iwo Baganc, przywracając swojemu zespołowi nadzieję na końcowy sukces.
Ostatecznie Francuzi w kluczowych momentach pokazali swoją wyższość i pokonali Polaków 90:79. Zadecydowała o tym znakomita czwarta kwarta w wykonaniu Trójkolorowych, wygrana aż 27:13. Pomimo porażki Biało-Czerwoni mocno nastraszyli faworytów i z optymizmem mogą patrzeć na kolejne mecze klasyfikacyjne, w których będą rywalizować o jak najwyższe miejsce w przedziale 9–16.
Najskuteczniejszym zawodnikiem reprezentacji Polski był Szymon Kiejzik, który zdobył 22 punkty. Trafił 9 z 13 rzutów z gry, w tym 4 z 7 prób za trzy punkty.
W reprezentacji Francji najwięcej punktów zdobył Mohamed Diakite – 22. Dołożył także osiem zbiórek, dwie asysty i trzy bloki.
Francja – Polska 90:79
Dla Polski punktowali:
Szymon Kiejzik 22, Iwo Baganc 10, Karol Prochorowicz 9, Zoran Milicić 8, Jakub Galewski 7, Soprano Szelążek 5, Miłosz Majewski 5, Aleksander Kornacki 5, Piotr Łuczak 4, Błażej Czapla 2, Dawid Niedziałkowski 2, Mateusz Orłowski 0.
Trener: Andrzej Adamek; asystenci: Marek Zapałowski, Maciej Jankowski.
Wyniki kwart:
- kwarta: 26:20
- kwarta: 13:26
- kwarta: 27:17
- kwarta: 13:27
Następny mecz:
W czwartek Polaków czeka pierwszy mecz w rywalizacji o miejsca 9–16. Na początek Biało-Czerwoni zmierzą się z Czechami. Godzina rozpoczęcia spotkania zostanie podana w późniejszym terminie.
Foto: FIBA.
Relacjonował: Oskar Struk.
