Premierowa wygrana w starciu z Czechami. Polacy utrzymali się w Dywizji A!
Reprezentacja Polski w pierwszym meczu rywalizacji o miejsca 9–16 mistrzostw Europy do lat 20 pokonała Czechy 90:83. Biało-Czerwoni nie tylko odnieśli premierowe zwycięstwo w turnieju, ale również zapewnili sobie utrzymanie w Dywizji A. Najskuteczniejszym zawodnikiem naszego zespołu był Zoran Milicić, który zdobył 20 punktów.
Sytuacja przed spotkaniem:
W meczu 1/8 finału mistrzostw Europy U20 reprezentacja Polski przez trzy kwarty walczyła z Francją jak równy z równym. Biało-Czerwoni długo byli blisko sprawienia dużej niespodzianki, jednak ostatecznie przegrali 79:90. Najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu prowadzonego przez Andrzeja Adamka był Szymon Kiejzik, który zdobył 22 punkty.
Z kolei Czesi w swoim meczu 1/8 finału musieli uznać wyższość Chorwacji, przegrywając 69:93. W fazie grupowej rywalizowali w grupie D, w której pokonali Rumunię 93:66, a także przegrali ze Słowenią 54:77 oraz z Izraelem 73:87. Z bilansem jednego zwycięstwa i dwóch porażek zajęli trzecie miejsce w grupie.
Skład reprezentacji Polski:
Rozgrywający: Błażej Czapla, Jakub Galewski, Zoran Milicić
Rzucający obrońcy: Miłosz Majewski, Mateusz Orłowski
Niscy skrzydłowi: Iwo Baganc, Szymon Kiejzik
Silni skrzydłowi: Karol Prochorowicz, Soprano Szelążek
Środkowi: Dawid Niedziałkowski, Aleksander Kornacki, Piotr Łuczak.
Przebieg meczu:
W starciu z Czechami trener Andrzej Adamek zdecydował się na dokładnie takie samo zestawienie jak dzień wcześniej w bardzo udanym meczu z Francją, co należy uznać za racjonalną decyzję. Na parkiet wybiegli więc: Zoran Milicić, Soprano Szelążek, Szymon Kiejzik, Iwo Baganc oraz Piotr Łuczak. Pierwsze punkty dla Polski, po świetnej akcji od kosza do kosza, zdobył Zoran Milicić. Po chwili ten sam zawodnik poszedł za ciosem i zdobył kolejne punkty. Wówczas nasi południowi sąsiedzi odpowiedzieli rzutem za trzy. W odróżnieniu od poprzednich spotkań w starciu z Czechami nasi koszykarze z łatwością wygrywali pojedynki jeden na jednego, tworzyli przewagę i przedostawali się w strefę podkoszową. Akcje toczyły się w otwartym boisku, a obie drużyny chętnie korzystały z okazji do biegania. Dobrze w mecz wszedł wspomniany już Zoran Milicić, który wykorzystał kontakt z obrońcą i popisał się efektowną akcją 2+1. Po tym, jak kolejną kontrę rzutem spod kosza wykończył Miłosz Majewski, na tablicy widniał remis 11:11. Wówczas Czesi odpowiedzieli tym samym, wykorzystując sprytne ścięcie po zagraniu z ręki do ręki. Tym razem to oni zanotowali akcję 2+1. Trwała wymiana ciosów. Biało-Czerwoni zaczęli korzystać ze swojej największej broni, czyli rzutów za trzy punkty. W końcu w tym elemencie przebudził się absolwent SMS PZKosz Władysławowo Błażej Czapla, który w ostatnim czasie notował słabsze występy. W przypadku strzelca bardzo ważne jest dobre wejście w mecz, dlatego celna trójka w pierwszej akcji mogła pozytywnie wpłynąć na jego pewność siebie i nastawienie na dalszą część spotkania. Pierwsza kwarta nie obfitowała w dużą zdobycz punktową i zakończyła się remisem 19:19.
Kolejne dziesięć minut lepiej rozpoczęli rywale, którzy błyskawicznie zdobyli pięć punktów z rzędu i uzyskali niewielką przewagę. Na szczęście Polacy szybko otrząsnęli się po niezbyt udanym początku drugiej kwarty i odpowiedzieli własną serią punktową. Mniej więcej w połowie tej części gry Biało-Czerwoni objęli prowadzenie 33:30. Wówczas opiekun rywali poprosił o przerwę na żądanie. Spotkanie było niezwykle wyrównane. Żadna ze stron nie zamierzała odpuścić, a gdy tylko jedna z drużyn nieznacznie odskakiwała, oponenci natychmiast odpowiadali skuteczną akcją. Czesi starali się bronić strefą, a nasi zawodnicy próbowali rozbijać ją rzutami za trzy punkty. Radzili sobie ze zmiennym szczęściem, ale dzięki zbiórkom w ataku mieli okazje do ponawiania swoich prób. Po jednej z takich akcji ponownie celnie z dystansu przymierzył Błażej Czapla. Wówczas odskoczyliśmy na cztery punkty, obejmując prowadzenie 44:40. Było to nieco ponad minutę przed końcem pierwszej połowy, która ostatecznie zakończyła się wynikiem 48:42. Tym samym Polacy po raz pierwszy w tym turnieju schodzili na przerwę z przewagą. Był to efekt dobrej postawy w drugiej kwarcie, wygranej 29:23. Na tym etapie spotkania najskuteczniejszymi zawodnikami naszego zespołu byli Błażej Czapla i Zoran Milicić, którzy zdobyli po 11 punktów,
Warto przyjrzeć się również statystykom z pierwszych 20 minut. Obie drużyny trafiały z gry ze skutecznością 40 procent, jednak Biało-Czerwoni mieli wyraźną przewagę w zbiórkach – 25:18, w tym 10:7 na atakowanej tablicy. Polacy zanotowali również więcej asyst – 13:9 – oraz skuteczniej wykonywali rzuty wolne, trafiając 14 z 17 prób przy 9 z 12 Czechów. Rywale popełnili natomiast mniej strat – osiem przy dziesięciu naszego zespołu. Co ciekawe, w pierwszej połowie na parkiecie w ogóle nie pojawił się Jakub Galewski.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli nasi południowi sąsiedzi. W ataku grali szybko i zdecydowanie, dzięki czemu błyskawicznie zanotowali serię 7:0. Nie tylko odrobili wcześniejsze straty, ale również wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Wobec tak niekorzystnego obrotu spraw trener Andrzej Adamek szybko poprosił o przerwę na żądanie. Niemoc strzelecką naszego zespołu przełamał Zoran Milicić, który dwukrotnie trafił z linii rzutów wolnych. Wytrzymaliśmy początkowy napór rywali i odbudowaliśmy wcześniejsze prowadzenie, między innymi za sprawą celnego rzutu spod kosza Błażeja Czapli. Czesi starali się z kolei utrudniać naszemu zespołowi wyprowadzanie akcji, stosując nacisk na całym boisku. Przyniosło im to między innymi przechwyt, jednak na szczęście nie zdołali zamienić go na punkty w kontrataku. Przez cały czas utrzymywaliśmy niewielką, kilkupunktową przewagę Czesi postawili na obronę strefową. Nasza drużyna próbowała rozbijać ją wejściami pod kosz. Choć miała problemy z wykończeniem akcji, potrafiła zdobywać również punkty z ponowienia. Po kolejnej udanej akcji autorstwa Miłosza Majewskiego Biało-Czerwoni odskoczyli na rekordową, dwucyfrową przewagę, prowadząc 62:51. Nasz zespół zanotował bardzo dobry fragment gry, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku.
Podopieczni Andrzeja Adamka postanowili pójść za ciosem i złapali dobry rytm w ataku. Gdy celnym rzutem za trzy punkty popisał się Mateusz Orłowski, było już 66:51. Wówczas opiekun rywali poprosił o kolejną przerwę na żądanie. Na niewiele się to zdało, ponieważ nasz zespół nadal konsekwentnie powiększał przewagę. Po trzech kwartach prowadził rekordowo 72:52, będąc na najlepszej drodze do odniesienia pierwszego zwycięstwa w turnieju i zapewnienia sobie utrzymania w Dywizji A. Był to efekt świetnej trzeciej kwarty, wygranej przez Polaków 24:10.
Na początku ostatniej części gry niemający nic do stracenia rywale szybko rzucili się do odrabiania strat i zanotowali serię 12:6. Nasz zespół musiał mieć się na baczności, ponieważ w koszykówce młodzieżowej, nawet przy wysokim prowadzeniu, często dochodzi do spektakularnych powrotów. Wynik z pewnością nie był jeszcze rozstrzygnięty, dlatego Biało-Czerwoni musieli unikać kosztownych przestojów. Mniej więcej w połowie czwartej kwarty przewaga naszego zespołu zmalała do 12 punktów. Czesi musieli zmagać się nie tylko z niekorzystnym wynikiem i presją naszego zespołu, ale przede wszystkim z upływającym czasem. Każda kolejna minuta działała na korzyść Polaków i przybliżała ich do zwycięstwa. Nie było jednak mowy o grze na czas, ponieważ w koszykówce takie podejście zazwyczaj kończy się źle. Po kolejnym celnym rzucie za trzy punkty w wykonaniu naszych południowych sąsiadów przewaga zmalała do jednocyfrowych rozmiarów. Na 4 minuty i 28 sekund przed końcem czwartej kwarty na tablicy wyników widniał rezultat 80:71. Wówczas opiekun Polaków poprosił o przerwę na żądanie. Na szczęście niemoc naszego zespołu przełamał niezawodny Zoran Milicić, który wykorzystał faul rywala i zanotował akcję 2+1, dając swojej drużynie tak potrzebny oddech. Po chwili ten sam zawodnik wykorzystał dwa rzuty wolne za faul niesportowy, a przewaga naszego zespołu ponownie wzrosła do 11 punktów. Ostatecznie, głównie dzięki skuteczności na linii rzutów wolnych, reprezentacja Polski odparła napór Czechów w czwartej kwarcie i odniosła pierwsze zwycięstwo w turnieju, triumfując 90:83. Tym samym Biało-Czerwoni osiągnęli cel minimum, zapewniając sobie utrzymanie w Dywizji A.
Najskuteczniejszym zawodnikiem reprezentacji Polski był Zoran Milicić, który zdobył 20 punktów. O jedno oczko mniej zanotował Iwo Baganc, kończąc spotkanie z dorobkiem 19 punktów.
W zespole Czech najwięcej punktów zdobył Lukas Smazak – 24. Patrząc z perspektywy naszych południowych sąsiadów, na niewiele zdała się ich świetna gra w czwartej kwarcie, w której zdobyli aż 31 punktów.
Polska – Czechy 90:83
Dla Polski punktowali:
Zoran Milicić 20, Iwo Baganc 19, Błażej Czapla 16, Mateusz Orłowski 14, Miłosz Majewski 7, Karol Prochorowicz 4, Dawid Niedziałkowski 4, Piotr Łuczak 4, Soprano Szelążek 2, Szymon Kiejzik 0, Aleksander Kornacki 0, Jakub Galewski – nie grał.
Trener: Andrzej Adamek, asystenci: Marek Zapałowski, Maciej Jankowski.
Trener: Andrzej Adamek; asystenci: Marek Zapałowski, Maciej Jankowski.
Wyniki kwart:
- kwarta: 19:19
- kwarta: 29:23
- kwarta: 24:10
- kwarta: 18:31
Następny mecz:
W piątek Polaków czeka zasłużony dzień odpoczynku. Do rywalizacji o miejsca 9–12 Biało-Czerwoni wrócą w sobotę. Rywal oraz godzina rozpoczęcia spotkania zostaną podane później.
Foto: FIBA.
Relacjonował: Oskar Struk.
Reprezentacja Polski w pierwszym meczu rywalizacji o miejsca 9–16 mistrzostw Europy do lat 20 pokonała Czechy 90:83. Biało-Czerwoni nie tylko odnieśli premierowe zwycięstwo w turnieju, ale również zapewnili sobie utrzymanie w Dywizji A. Najskuteczniejszym zawodnikiem naszego zespołu był Zoran Milicić, który zdobył 20 punktów.
Sytuacja przed spotkaniem:
W meczu 1/8 finału mistrzostw Europy U20 reprezentacja Polski przez trzy kwarty walczyła z Francją jak równy z równym. Biało-Czerwoni długo byli blisko sprawienia dużej niespodzianki, jednak ostatecznie przegrali 79:90. Najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu prowadzonego przez Andrzeja Adamka był Szymon Kiejzik, który zdobył 22 punkty.
Z kolei Czesi w swoim meczu 1/8 finału musieli uznać wyższość Chorwacji, przegrywając 69:93. W fazie grupowej rywalizowali w grupie D, w której pokonali Rumunię 93:66, a także przegrali ze Słowenią 54:77 oraz z Izraelem 73:87. Z bilansem jednego zwycięstwa i dwóch porażek zajęli trzecie miejsce w grupie.
Skład reprezentacji Polski:
Rozgrywający: Błażej Czapla, Jakub Galewski, Zoran Milicić
Rzucający obrońcy: Miłosz Majewski, Mateusz Orłowski
Niscy skrzydłowi: Iwo Baganc, Szymon Kiejzik
Silni skrzydłowi: Karol Prochorowicz, Soprano Szelążek
Środkowi: Dawid Niedziałkowski, Aleksander Kornacki, Piotr Łuczak.
Przebieg meczu:
W starciu z Czechami trener Andrzej Adamek zdecydował się na dokładnie takie samo zestawienie jak dzień wcześniej w bardzo udanym meczu z Francją, co należy uznać za racjonalną decyzję. Na parkiet wybiegli więc: Zoran Milicić, Soprano Szelążek, Szymon Kiejzik, Iwo Baganc oraz Piotr Łuczak. Pierwsze punkty dla Polski, po świetnej akcji od kosza do kosza, zdobył Zoran Milicić. Po chwili ten sam zawodnik poszedł za ciosem i zdobył kolejne punkty. Wówczas nasi południowi sąsiedzi odpowiedzieli rzutem za trzy. W odróżnieniu od poprzednich spotkań w starciu z Czechami nasi koszykarze z łatwością wygrywali pojedynki jeden na jednego, tworzyli przewagę i przedostawali się w strefę podkoszową. Akcje toczyły się w otwartym boisku, a obie drużyny chętnie korzystały z okazji do biegania. Dobrze w mecz wszedł wspomniany już Zoran Milicić, który wykorzystał kontakt z obrońcą i popisał się efektowną akcją 2+1. Po tym, jak kolejną kontrę rzutem spod kosza wykończył Miłosz Majewski, na tablicy widniał remis 11:11. Wówczas Czesi odpowiedzieli tym samym, wykorzystując sprytne ścięcie po zagraniu z ręki do ręki. Tym razem to oni zanotowali akcję 2+1. Trwała wymiana ciosów. Biało-Czerwoni zaczęli korzystać ze swojej największej broni, czyli rzutów za trzy punkty. W końcu w tym elemencie przebudził się absolwent SMS PZKosz Władysławowo Błażej Czapla, który w ostatnim czasie notował słabsze występy. W przypadku strzelca bardzo ważne jest dobre wejście w mecz, dlatego celna trójka w pierwszej akcji mogła pozytywnie wpłynąć na jego pewność siebie i nastawienie na dalszą część spotkania. Pierwsza kwarta nie obfitowała w dużą zdobycz punktową i zakończyła się remisem 19:19.
Kolejne dziesięć minut lepiej rozpoczęli rywale, którzy błyskawicznie zdobyli pięć punktów z rzędu i uzyskali niewielką przewagę. Na szczęście Polacy szybko otrząsnęli się po niezbyt udanym początku drugiej kwarty i odpowiedzieli własną serią punktową. Mniej więcej w połowie tej części gry Biało-Czerwoni objęli prowadzenie 33:30. Wówczas opiekun rywali poprosił o przerwę na żądanie. Spotkanie było niezwykle wyrównane. Żadna ze stron nie zamierzała odpuścić, a gdy tylko jedna z drużyn nieznacznie odskakiwała, oponenci natychmiast odpowiadali skuteczną akcją. Czesi starali się bronić strefą, a nasi zawodnicy próbowali rozbijać ją rzutami za trzy punkty. Radzili sobie ze zmiennym szczęściem, ale dzięki zbiórkom w ataku mieli okazje do ponawiania swoich prób. Po jednej z takich akcji ponownie celnie z dystansu przymierzył Błażej Czapla. Wówczas odskoczyliśmy na cztery punkty, obejmując prowadzenie 44:40. Było to nieco ponad minutę przed końcem pierwszej połowy, która ostatecznie zakończyła się wynikiem 48:42. Tym samym Polacy po raz pierwszy w tym turnieju schodzili na przerwę z przewagą. Był to efekt dobrej postawy w drugiej kwarcie, wygranej 29:23. Na tym etapie spotkania najskuteczniejszymi zawodnikami naszego zespołu byli Błażej Czapla i Zoran Milicić, którzy zdobyli po 11 punktów,
Warto przyjrzeć się również statystykom z pierwszych 20 minut. Obie drużyny trafiały z gry ze skutecznością 40 procent, jednak Biało-Czerwoni mieli wyraźną przewagę w zbiórkach – 25:18, w tym 10:7 na atakowanej tablicy. Polacy zanotowali również więcej asyst – 13:9 – oraz skuteczniej wykonywali rzuty wolne, trafiając 14 z 17 prób przy 9 z 12 Czechów. Rywale popełnili natomiast mniej strat – osiem przy dziesięciu naszego zespołu. Co ciekawe, w pierwszej połowie na parkiecie w ogóle nie pojawił się Jakub Galewski.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli nasi południowi sąsiedzi. W ataku grali szybko i zdecydowanie, dzięki czemu błyskawicznie zanotowali serię 7:0. Nie tylko odrobili wcześniejsze straty, ale również wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Wobec tak niekorzystnego obrotu spraw trener Andrzej Adamek szybko poprosił o przerwę na żądanie. Niemoc strzelecką naszego zespołu przełamał Zoran Milicić, który dwukrotnie trafił z linii rzutów wolnych. Wytrzymaliśmy początkowy napór rywali i odbudowaliśmy wcześniejsze prowadzenie, między innymi za sprawą celnego rzutu spod kosza Błażeja Czapli. Czesi starali się z kolei utrudniać naszemu zespołowi wyprowadzanie akcji, stosując nacisk na całym boisku. Przyniosło im to między innymi przechwyt, jednak na szczęście nie zdołali zamienić go na punkty w kontrataku. Przez cały czas utrzymywaliśmy niewielką, kilkupunktową przewagę Czesi postawili na obronę strefową. Nasza drużyna próbowała rozbijać ją wejściami pod kosz. Choć miała problemy z wykończeniem akcji, potrafiła zdobywać również punkty z ponowienia. Po kolejnej udanej akcji autorstwa Miłosza Majewskiego Biało-Czerwoni odskoczyli na rekordową, dwucyfrową przewagę, prowadząc 62:51. Nasz zespół zanotował bardzo dobry fragment gry, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku.
Podopieczni Andrzeja Adamka postanowili pójść za ciosem i złapali dobry rytm w ataku. Gdy celnym rzutem za trzy punkty popisał się Mateusz Orłowski, było już 66:51. Wówczas opiekun rywali poprosił o kolejną przerwę na żądanie. Na niewiele się to zdało, ponieważ nasz zespół nadal konsekwentnie powiększał przewagę. Po trzech kwartach prowadził rekordowo 72:52, będąc na najlepszej drodze do odniesienia pierwszego zwycięstwa w turnieju i zapewnienia sobie utrzymania w Dywizji A. Był to efekt świetnej trzeciej kwarty, wygranej przez Polaków 24:10.
Na początku ostatniej części gry niemający nic do stracenia rywale szybko rzucili się do odrabiania strat i zanotowali serię 12:6. Nasz zespół musiał mieć się na baczności, ponieważ w koszykówce młodzieżowej, nawet przy wysokim prowadzeniu, często dochodzi do spektakularnych powrotów. Wynik z pewnością nie był jeszcze rozstrzygnięty, dlatego Biało-Czerwoni musieli unikać kosztownych przestojów. Mniej więcej w połowie czwartej kwarty przewaga naszego zespołu zmalała do 12 punktów. Czesi musieli zmagać się nie tylko z niekorzystnym wynikiem i presją naszego zespołu, ale przede wszystkim z upływającym czasem. Każda kolejna minuta działała na korzyść Polaków i przybliżała ich do zwycięstwa. Nie było jednak mowy o grze na czas, ponieważ w koszykówce takie podejście zazwyczaj kończy się źle. Po kolejnym celnym rzucie za trzy punkty w wykonaniu naszych południowych sąsiadów przewaga zmalała do jednocyfrowych rozmiarów. Na 4 minuty i 28 sekund przed końcem czwartej kwarty na tablicy wyników widniał rezultat 80:71. Wówczas opiekun Polaków poprosił o przerwę na żądanie. Na szczęście niemoc naszego zespołu przełamał niezawodny Zoran Milicić, który wykorzystał faul rywala i zanotował akcję 2+1, dając swojej drużynie tak potrzebny oddech. Po chwili ten sam zawodnik wykorzystał dwa rzuty wolne za faul niesportowy, a przewaga naszego zespołu ponownie wzrosła do 11 punktów. Ostatecznie, głównie dzięki skuteczności na linii rzutów wolnych, reprezentacja Polski odparła napór Czechów w czwartej kwarcie i odniosła pierwsze zwycięstwo w turnieju, triumfując 90:83. Tym samym Biało-Czerwoni osiągnęli cel minimum, zapewniając sobie utrzymanie w Dywizji A.
Najskuteczniejszym zawodnikiem reprezentacji Polski był Zoran Milicić, który zdobył 20 punktów. O jedno oczko mniej zanotował Iwo Baganc, kończąc spotkanie z dorobkiem 19 punktów.
W zespole Czech najwięcej punktów zdobył Lukas Smazak – 24. Patrząc z perspektywy naszych południowych sąsiadów, na niewiele zdała się ich świetna gra w czwartej kwarcie, w której zdobyli aż 31 punktów.
Polska – Czechy 90:83
Dla Polski punktowali:
Zoran Milicić 20, Iwo Baganc 19, Błażej Czapla 16, Mateusz Orłowski 14, Miłosz Majewski 7, Karol Prochorowicz 4, Dawid Niedziałkowski 4, Piotr Łuczak 4, Soprano Szelążek 2, Szymon Kiejzik 0, Aleksander Kornacki 0, Jakub Galewski – nie grał.
Trener: Andrzej Adamek, asystenci: Marek Zapałowski, Maciej Jankowski.
Trener: Andrzej Adamek; asystenci: Marek Zapałowski, Maciej Jankowski.
Wyniki kwart:
- kwarta: 19:19
- kwarta: 29:23
- kwarta: 24:10
- kwarta: 18:31
Następny mecz:
W piątek Polaków czeka zasłużony dzień odpoczynku. Do rywalizacji o miejsca 9–12 Biało-Czerwoni wrócą w sobotę. Rywal oraz godzina rozpoczęcia spotkania zostaną podane później.
Foto: FIBA.
Relacjonował: Oskar Struk.
