Udany rewanż nad Łotwą. Polacy kończą mistrzostwa Europy na 11. miejscu

W ostatnim meczu mistrzostw Europy U20 Dywizji A reprezentacja Polski pokonała Łotwę 100:83, udanie rewanżując się rywalom za porażkę w fazie grupowej. Najwięcej punktów w drużynie Andrzeja Adamka zdobył Iwo Baganc – 15. Tym samym Biało-Czerwoni zakończyli turniej zwycięstwem i zajęli 11. miejsce.

Sytuacja przed spotkaniem:

W pierwszym meczu rywalizacji o miejsca 9–12 mistrzostw Europy U20 reprezentacja Polski po raz drugi w tym turnieju zmierzyła się z Litwą. Tym razem Biało-Czerwoni przegrali 84:100. Najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie Andrzeja Adamka był Zoran Milicić, który zdobył 21 punktów.

Wobec tej porażki w ostatnim dniu turnieju reprezentacja Polski rywalizowała o 11. miejsce. Nasza drużyna po raz drugi z rzędu otrzymała szansę na rewanż z grupowym rywalem. Tym razem zmierzyła się z Łotwą. Przypomnijmy, że w pierwszym starciu obu zespołów lepsi okazali się rywale, którzy w drugiej serii gier fazy grupowej triumfowali 77:68.

Od meczu z Polską reprezentacja Łotwy rozegrała cztery spotkania. Na zakończenie fazy grupowej przegrała z Serbią 66:89. Następnie w 1/8 finału uległa Niemcom 72:88, przez co trafiła do rywalizacji o miejsca 9–16. W pierwszym meczu tej części turnieju Łotysze wysoko pokonali Rumunię 94:60, a później w spotkaniu o miejsca 9–12 przegrali z Izraelem 74:96.

Sytuacja kadrowa:

Wobec trudów turnieju nasza drużyna zmagała się z mniejszymi lub większymi urazami. W meczu z Czechami nie wystąpił Jakub Galewski. Z kolei w starciu z Litwą poza składem znalazł się Miłosz Majewski. Podobnie sytuacja wyglądała w pojedynku z Łotwą

Przebieg meczu:

Mecz z Łotwą Polacy rozpoczęli w następującym zestawieniu: Zoran Milicić, Mateusz Orłowski, Szymon Kiejzik, Iwo Baganc i Piotr Łuczak. Pierwsze punkty w meczu zdobyli Polacy. Podwojony pod koszem Piotr Łuczak dobrze odnalazł ustawionego przy linii bocznej Mateusza Orłowskiego. Temu nie pozostało nic innego, jak skorzystać ze swojej najgroźniejszej broni, czyli skutecznego rzutu za trzy. Na początku spotkania oba zespoły miały ogromne problemy ze skutecznym wykończeniem akcji. Polacy mogli odskoczyć, ale nie wykorzystywali strzeleckiej niemocy rywali. Łotysze pierwsze punkty zdobyli dopiero po czterech minutach gry, gdy efektownie dobili niecelny rzut wsadem. Nie zmienia to faktu, że to nasz zespół nadawał ton boiskowym wydarzeniom. Polacy dobrze bronili, dzięki czemu wyprowadzali kontrataki, które kończyli skutecznymi rzutami z dystansu. Piłka seryjnie wpadała do kosza i po kilku minutach zrobiło się 14:2 dla reprezentacji Polski. Wówczas opiekun Łotyszy poprosił o pierwszy w tym meczu czas. Jego drużyna wyglądała na zaskoczoną takim obrotem spraw i miała ogromne problemy z organizacją gry w ataku. Rywalom często przytrafiały się straty, z których korzystał nasz zespół. Rywale przełamali strzelecką niemoc celnym rzutem spod obręczy. Stosowaliśmy mocny nacisk w obronie, przez co rywale byli spychani daleko od kosza. Często musieli decydować się na desperackie próby z dystansu, które jednak momentami znajdowały drogę do celu.

W ofensywie uaktywnił się skuteczny Błażej Czapla. Polacy dobrze grali w defensywie, dzięki czemu mogli szybko przechodzić do ataku. Wszystkie te pozytywne elementy sprawiły, że po pierwszej kwarcie prowadziliśmy 27:12. Był to świetny prognostyk przed dalszą częścią spotkania, ponieważ już na wczesnym etapie wypracowaliśmy sobie sporą przewagę.

`Z kolei drugie 10 minut lepiej rozpoczęli rywale, którzy już w pierwszym posiadaniu popisali się akcją 2+1, pokazując, że przystąpili do tej części spotkania z mocnym postanowieniem odrobienia strat. Polacy nie zamierzali jednak rezygnować z wcześniej obranego planu. Dzięki dobrej defensywie cały czas błyskawicznie przechodzili do kontrataku, a przeciwnikom często nie pozostawało nic innego, jak przerywać te akcje faulami. Efektownym rzutem z dystansu, oddanym z odejścia w stylu Andrzeja Pluty, popisał się Błażej Czapla, dając swojej drużynie chwilę oddechu. Widać, że młody zawodnik nie próżnuje na treningach, podpatruje bardziej doświadczonego kolegę i stara się wykorzystywać jego firmowe zagrania. Mimo że Łotysze rozpoczęli drugą kwartę z nieco lepszą energią, nie przełożyło się to na korzystniejszy dla nich obrót wydarzeń na parkiecie. Polacy nadal kontrolowali przebieg meczu, korzystając z wcześniej wypracowanej przewagi. Przy wyniku 35:19 trener rywali poprosił o drugą w tej połowie przerwę na żądanie. Polacy nadal byli skuteczniejsi w rzutach z dystansu. Po kolejnej celnej trójce Iwo Baganca, na niespełna sześć minut przed końcem pierwszej połowy, prowadzili już 40:23. Często w bardzo prosty sposób przedostawaliśmy się pod kosz rywali. Zawodnik po zbiórce przebiegał z piłką przez całe boisko, nie używając ani jednego podania, i kończył akcję punktami. W związku z tym, że rywale nadal popełniali straty, nie pozostawało nam nic innego, jak karać ich skutecznymi kontratakami. Polacy rozegrali z pewnością najbardziej skuteczną pierwszą połowę w tym turnieju. Byli niezwykle regularni w ataku, ponieważ w obu kwartach zdobyli po 27 punktów, co należy uznać za imponujący wynik. Dzięki dobrej grze po obu stronach parkietu po 20 minutach pewnie prowadzili 54:35. Na tym etapie spotkania zdobycze punktowe w naszym zespole rozkładały się niezwykle równomiernie, a każdy z zawodników dokładał swoją cegiełkę do korzystnego wyniku. Najskuteczniejszy w drużynie Andrzeja Adamka po 20 minutach był Iwo Baganc, który uzyskał 9 oczek.

Jak zwykle w przerwie warto było przyjrzeć się statystykom, aby poszukać źródeł dobrej gry naszego zespołu. Największą różnicę widać było w skuteczności rzutów z dystansu. Polacy trafili 5 z 10 prób za trzy punkty, natomiast Łotysze tylko 1 z 11. Biało-Czerwoni byli również wyraźnie skuteczniejsi z gry – wykorzystali 18 z 35 rzutów, co dało ponad 51 procent skuteczności, podczas gdy rywale trafili 13 z 36 prób, osiągając nieco ponad 36 procent.

Nasza drużyna lepiej dzieliła się również piłką, notując 13 asyst przy 11 Łotyszy. Ważne znaczenie miała także liczba strat – Polacy popełnili ich 11, a rywale 16, co pozwalało nam wyprowadzać skuteczne kontrataki. Walka na tablicach była bardzo wyrównana, ponieważ reprezentacja Polski miała 22 zbiórki, a Łotwa 21. Rywale bezbłędnie wykonywali rzuty wolne, trafiając wszystkie osiem prób, jednak Polacy częściej stawali na linii i wykorzystali 13 z 17 rzutów wolnych. To przede wszystkim zdecydowanie lepsza skuteczność z dystansu oraz umiejętne wykorzystywanie strat przeciwników pozwoliły naszej drużynie, przynajmniej na tym etapie spotkania, zbudować wysokie prowadzenie.

Początek trzeciej kwarty był wyraźnie lepszy w wykonaniu Łotyszy, którzy z większą energią przystąpili do drugiej połowy spotkania. Rozpoczęli ją od serii punktowej 10:4. Na szczęście nasz zespół szybko opanował sytuację i odpowiedział skutecznymi akcjami, dzięki czemu nadal utrzymywał rywali na bezpieczny dystans. Pomimo gorszego fragmentu na początku tej części gry nadal byliśmy stroną przeważającą. Polacy szybko otrząsnęli się po słabszym początku i wrócili na właściwe tory. Przewaga przekroczyła 20 punktów, a przy wyniku 68:47 trener rywali poprosił o przerwę na żądanie. Wobec korzystnego wyniku Polacy złapali dużo luzu w ofensywie, co przełożyło się na bardziej kombinacyjną grę. Wszyscy zawodnicy byli zaangażowani, a piłka krążyła z rąk do rąk, aż trafiała do gracza znajdującego się na najlepszej pozycji do rzutu, który zazwyczaj kończył akcję skutecznie. Dobrze radzili sobie również wysocy zawodnicy, którzy raz za razem zdobywali punkty z pola trzech sekund. W kolejnych posiadaniach przytrafiła nam się jednak chwila dekoncentracji. Polacy popełnili kilka błędów przy podaniach, które rywale błyskawicznie zamienili na skuteczne kontrataki. Po kolejnej udanej akcji Łotyszy, zakończonej celnym rzutem za trzy punkty, tym razem zareagować musiał opiekun Biało-Czerwonych. Andrzej Adamek poprosił o przerwę na żądanie, ponieważ przewaga jego zespołu zmalała do 14 punktów. Do końca trzeciej kwarty pozostawała niespełna minuta. Ostatecznie na 10 minut przed końcem spotkania na tablicy widniał rezultat 78:64 dla reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni przegrali trzecią kwartę 24:29.

W ostatniej części gry nasz zespół spokojnie kontrolował dwucyfrową przewagę, mądrze korzystając z upływającego czasu i utrzymując rywali na bezpieczny dystans. Z kolei Łotysze nie mieli już nic do stracenia. Aby odrobić straty, musieli wywalczyć dodatkowe posiadania, dlatego ich trener zarządził obronę na całym boisku. Na szczęście nasi zawodnicy mądrze rozbijali pressing zarówno kozłem, jak i podaniem. Natomiast w ofensywie Polacy maksymalnie wykorzystywali czas przeznaczony na rozegranie akcji, często oddając rzuty dopiero pod koniec 24-sekundowego limitu. W ostatnich minutach spotkania jednym z głównych celów podopiecznych Andrzeja Adamka było osiągnięcie bariery 100 punktów. Ostatecznie udało się zrealizować ten cel. Reprezentacja Polski w meczu o 11. miejsce mistrzostw Europy U20 Dywizji A pokonała Łotwę 100:83. Najskuteczniejszym zawodnikiem reprezentacji Polski był Iwo Baganc, który zdobył 15 punktów. W ekipie Łotwy najwięcej, bo 16 oczek, uzyskał Tomas Talcis. Było to prawdziwie zespołowe zwycięstwo, ponieważ każdy zawodnik, który pojawił się na parkiecie, dołożył swoją cegiełkę i zapisał się w statystykach punktowych. Tym samym Polacy zakończyli mistrzostwa w dobrych nastrojach. W całym turnieju odnieśli dwa zwycięstwa, realizując najważniejszy cel, jakim było utrzymanie w Dywizji A.

Polska – Łotwa: 100:83
Dla Polski punktowali:

Iwo Baganc 15, Szymon Kiejzik 14, Zoran Milicić 12, Błażej Czapla 11, Dawid Niedziałkowski 11, Mateusz Orłowski 8, Karol Prochorowicz 7, Aleksander Kornacki 7, Jakub Galewski 6, Soprano Szelążek 5, Piotr Łuczak 4.

Trener: Andrzej Adamek; asystenci: Marek Zapałowski, Maciej Jankowski.

Wyniki kwart:

  1. kwarta: 27:12
  2. kwarta: 27:23
  3. kwarta: 24:29
  4. kwarta: 22:19

Następny mecz:

Co prawda mistrzostwa Europy U20 Dywizji A dobiegły już końca, nie oznacza to jednak zakończenia letniego okresu z młodzieżowymi reprezentacjami. Jako kolejna do gry wkroczy drużyna prowadzona przez Mariusza Niedbalskiego, która w dniach 24 lipca–2 sierpnia w chorwackich miastach Rijeka i Opatija będzie rywalizowała w mistrzostwach Europy U18 Dywizji B. Oczywiście będziemy również relacjonować te zmagania, tym bardziej że z zespołem związani są zarówno dyrektor szkoły, jak i liczna grupa zawodników SMS PZKosz Władysławowo.

Foto: FIBA.
Relacjonował: Oskar Struk.