Polska wyszarpała zwycięstwo w meczu z Ukrainą. Szymon Łata bohaterem!

W trzecim meczu mistrzostw Europy U18 Dywizji B reprezentacja Polski pokonała Ukrainę 56:55. Emocje trwały do ostatnich sekund, a bohaterem Biało-Czerwonych został fenomenalny Szymon Łata, który zdobył 24 punkty, przeprowadzając decydującą akcję.

Sytuacja przed spotkaniem:

W drugim meczu mistrzostw Europy U18 Dywizji B reprezentacja Polski, dzięki świetnej drugiej połowie, pewnie pokonała Portugalię 78:58. Najskuteczniejszym zawodnikiem w naszym zespole był Jan Grzesiak, który zdobył 17 punktów. Tym samym reprezentacja Polski po dwóch dniach rywalizacji miała na swoim koncie komplet zwycięstw. Na przeciwnym biegunie znajdowali się ostatni rywale Biało-Czerwonych, czyli Ukraińcy, którzy dotychczas nie zaznali smaku zwycięstwa. Najpierw wysoko przegrali z Czechami 51:81, a następnie, po bardziej wyrównanym spotkaniu, ulegli Azerbejdżanowi 68:77.

Przebieg meczu:

W starciu z Ukrainą w pierwszej piątce wybiegli: Szymon Łata, Stanisław Musiałek, August Chałupa, Michał Nagel i Bartosz Folga. Pierwsze punkty w spotkaniu zdobyli rywale. Yevhen Tatunchak skutecznie zakończył akcję wejściem pod kosz, trafiając za dwa punkty. Jako pierwszy w naszym zespole do kosza trafił Hubert Świrydowicz, który wykorzystał dwa rzuty wolne. Mieliśmy problemy z obroną akcji jeden na jednego, a rywale dobrze dzielili się piłką i wypracowywali sobie otwarte pozycje na dystansie. W efekcie mniej więcej w połowie pierwszej kwarty prowadzili już 10:4. Nasi sąsiedzi byli niezwykle skuteczni i grali z dużym animuszem. Z kolei reprezentacja Polski męczyła się w ataku, nie potrafiąc wypracować sobie dogodnych pozycji do rzutu. Gdy rywale popisali się kolejnym skutecznym zagraniem, odskoczyli już na dziesięć punktów, prowadząc 14:4. Wówczas trener Mariusz Niedbalski nie miał wyjścia i poprosił o pierwszą w tym meczu przerwę na żądanie. Ponownie nie zaliczyliśmy dobrego wejścia w spotkanie. Co gorsza, zamiast poprawy gry przytrafił nam się faul niesportowy. Strzelecką niemoc naszego zespołu przełamał Antoni Majcherek, który trafił spod kosza. Nadal jednak forsowaliśmy trudne akcje i oddawaliśmy rzuty przez ręce. Zmniejszenie strat utrudniał nam również dobry powrót Ukraińców do obrony, przez co nie mogliśmy wyprowadzać skutecznych kontrataków. Często musieliśmy ścigać się z upływającym czasem, decydując się na rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Pierwsza kwarta była fatalna w naszym wykonaniu pod każdym względem. Z pewnością Biało-Czerwoni chcieli jak najszybciej zapomnieć o tej części spotkania. Zakończyła się ona sensacyjnym wynikiem 8:21, dlatego już po dziesięciu minutach mieliśmy spore straty do odrobienia.

Promyk nadziei przyniosło już pierwsze posiadanie drugiej kwarty. Dobrze rozegraną akcję dwójkową ze Stanisławem Musiałkiem skutecznie wykończył Bartosz Folga. W końcu zaczęliśmy grać bardziej zdecydowanie w ataku, wygrywając pojedynki jeden na jednego. Większa energia sprawiła, że przeciwnicy musieli uciekać się do fauli, dzięki czemu nasz zespół coraz częściej stawał na linii rzutów wolnych. Do szczęścia brakowało jedynie skuteczności w tym elemencie. Duże problemy na linii rzutów wolnych w trakcie tego turnieju miewa August Chałupa. Pozytywne elementy zaczęły przekładać się na naszą grę w ofensywie. Konsekwentnie odrabialiśmy straty, stopniowo odblokowując się w ataku. Lepiej zaczęli prezentować się również zawodnicy obwodowi. Do kosza trafili kolejno Piotr Łosiak i Szymon Łata, a przewaga Ukraińców stopniała do sześciu punktów (21:15). Wówczas trener naszych rywali poprosił o przerwę na żądanie. Nadal mieliśmy jednak problemy ze skutecznością. Wystarczy wspomnieć, że w połowie drugiej kwarty na koncie reprezentacji Polski widniało zaledwie 15 punktów. Rywalom również dopisywało szczęście. Dobrze zbierali piłki na atakowanej tablicy, zdobywając punkty z ponowień. Popisali się między innymi efektowną dobitką. Sytuację próbował ratować Szymon Łata, który skutecznie atakował kosz i wykorzystywał swoje indywidualne umiejętności w pojedynkach z obrońcami. Podobnie jak jego koledzy miał jednak problemy na linii rzutów wolnych. Przez całą drugą kwartę musieliśmy mozolnie gonić wynik. Nasze akcje nadal były statyczne i przewidywalne, natomiast Ukraińcy mieli znacznie więcej okazji do biegania. Na szczęście również mylili się w prostych sytuacjach, dzięki czemu strata naszego zespołu nie była aż tak pokaźna, jak mogłoby wynikać z obrazu gry. Jeden z nielicznych kontrataków skutecznie wykończył Szymon Łata. Wówczas na tablicy wyników widniał rezultat 20:26. Rozgrywający był jednym z jaśniejszych punktów reprezentacji Polski. Indywidualnymi akcjami próbował poprawić sytuację swojego zespołu. Ukraińcy nie grali już tak zdecydowanie jak na początku meczu. Dzięki lepszej defensywie naszego zespołu zostali wypchnięci z pola trzech sekund, a dobra obrona zespołowa sprawiała, że coraz częściej przytrafiały im się straty. Powrót do gry był możliwy dzięki lepszej skuteczności w ataku. Biało-Czerwoni zanotowali serię 13:5, a gdy Szymon Łata ponownie trafił za dwa punkty, zrobiło się już tylko 26:23. Wówczas o drugą przerwę na żądanie w pierwszej połowie poprosił opiekun naszych wschodnich sąsiadów. Po kolejnym przechwycie Łukasz Łysek dobrze pobiegł środkowym pasem do kontrataku i popisał się efektownym wsadem, zmniejszając stratę reprezentacji Polski do dwóch punktów (27:29). Ostatecznie po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał remis 29:29. W drugiej kwarcie nasz zespół zdołał odrobić wszystkie straty, wygrywając tę część gry 21:8. Można więc pół żartem, pół serio powiedzieć, że obie drużyny zamieniły się miejscami — Polska zdobyła w drugiej odsłonie dokładnie tyle punktów, ile Ukraina w pierwszej, a Ukraińcy odpowiedzieli takim samym dorobkiem, jaki wcześniej zanotowali Biało-Czerwoni. Na tym etapie spotkania najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie Mariusza Niedbalskiego był Szymon Łata, który zdobył 11 punktów.

Jak zwykle w przerwie warto zajrzeć do statystyk i przeanalizować, co wpłynęło na tak odmienne oblicza naszego zespołu w dwóch pierwszych kwartach. Obie drużyny trafiły po 11 rzutów z gry, jednak Ukraińcy mieli wyższą skuteczność – 34,4 proc. przy 29,7 proc. Biało-Czerwonych. Największa różnica widoczna była na dystansie: rywale wykorzystali 4 z 13 prób, natomiast Polacy spudłowali wszystkie osiem rzutów za trzy punkty. Ukraina miała również przewagę na tablicach 31:24.

Nasz zespół częściej wymuszał jednak przewinienia i aż 18 razy stawał na linii rzutów wolnych. Niestety wykorzystał tylko siedem prób. Kluczowa dla powrotu do meczu okazała się poprawa defensywy. Polacy wymusili na przeciwnikach aż 15 strat, sami popełniając dziewięć. To pozwoliło Biało-Czerwonym częściej wyprowadzać szybkie ataki i odrobić trzynastopunktową stratę z pierwszej kwarty.

Już w pierwszej akcji drugiej połowy Polacy popisali się efektownym blokiem. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie przejęcia piłki. Jeden z Ukraińców dobrze odnalazł się jednak w zamieszaniu, wybił piłkę naszemu zawodnikowi, a jego koledze nie pozostało nic innego, jak zakończyć akcję efektownym wsadem. Podopieczni Mariusza Niedbalskiego cierpliwie rozbijali obronę strefową rywali. Dobrze poruszali się w polu trzech sekund i wymieniali podania, szukając luk w defensywie przeciwników. Po jednej z takich akcji łatwy rzut spod kosza wykorzystał Hubert Świrydowicz. Na początku tej części gry wynik nadal oscylował wokół remisu. Po tym, jak Stanisław Musiałek skutecznie wykorzystał swój firmowy rzut po zatrzymaniu, korzystając z dobrej zasłony, wyszliśmy na jednopunktowe prowadzenie. W kolejnym posiadaniu zapunktował Szymon Łata. Opiekun Ukraińców, chcąc przerwać lepszy fragment w wykonaniu Biało-Czerwonych, poprosił wówczas o czas. Reprezentacja Polski prowadziła 37:34. Gdy ten sam zawodnik, pozostawiony bez opieki przez obrońców, celnie przymierzył z dystansu, nasza przewaga wzrosła do dziewięciu punktów (43:34). Szymon Łata miał już wówczas na swoim koncie 20 oczek, mimo że do końca spotkania pozostawało jeszcze kilkanaście minut. Rywale konsekwentnie bronili strefą. Próbowaliśmy rozbić ją rzutami za trzy punkty, jednak trafialiśmy ze zmiennym szczęściem. Jak wiadomo, August Chałupa nie jest specjalistą w tym elemencie, dlatego obrona przeciwników miała nieco ułatwione zadanie. Nie zmienia to faktu, że zanotowaliśmy kolejną bardzo dobrą kwartę. Na dziesięć minut przed końcem spotkania prowadziliśmy 48:34 i byliśmy na dobrej drodze do zwycięstwa. Kluczowa była przede wszystkim świetna defensywa Biało-Czerwonych, która sprawiła, że rywale zdobyli w tej części gry zaledwie pięć punktów, tracąc przy tym 19.

Na otwarcie czwartej kwarty Ukraińcy trafili szczęśliwy rzut za trzy punkty od tablicy, notując dobry początek tej części gry. Ponownie zanotowaliśmy przestój w ataku, a do tego przytrafiały nam się proste błędy techniczne, jak chociażby ruchoma zasłona. Przy wyniku 49:41 trener Mariusz Niedbalski poprosił o czas. Do końca spotkania pozostawało 6 minut i 50 sekund. W tym okresie rywale zanotowali serię 7:1. Na szczęście chwilowy przestój przełamał niezwykle skuteczny tego dnia Szymon Łata, który zdobył punkty po wejściu pod kosz i odbudował dziesięciopunktową przewagę reprezentacji Polski. Sprzymierzeńcem Biało-Czerwonych był również upływający czas, jednak nie mogli zaprzestać zdobywania punktów, jeśli chcieli wygrać ten mecz. Na cztery minuty przed końcem spotkania przewaga reprezentacji Polski wynosiła już tylko pięć punktów. Wówczas ważny rzut trafił Łukasz Łysek, zwiększając prowadzenie Biało-Czerwonych do 53:46. Oba zespoły „poczęstowały się” efektownymi blokami z pomocy, a gdy Ukraińcy trafili za trzy punkty, zmniejszyli stratę do zaledwie dwóch oczek. Do końca czwartej kwarty pozostawały niespełna dwie minuty, więc zapowiadały się spore emocje w końcówce. Przy remisie August Chałupa wykorzystał tylko jeden rzut wolny. W odpowiedzi rywale zdobyli dwa punkty po akcji w tłoku pod koszem, mając przy tym sporo szczęścia. Ostatnie słowo w czwartej kwarcie należało jednak do reprezentacji Polski. Na niespełna sześć sekund przed jej zakończeniem trener Mariusz Niedbalski poprosił o czas, by rozrysować decydujące posiadanie. Wówczas sprawy w swoje ręce wziął nie kto inny, jak niezawodny Szymon Łata. Po mocnym wejściu pod kosz, mimo kontaktu z obrońcą, zdobył dwa punkty i dał radość swojemu zespołowi. Nie mogła być ona jednak przedwczesna, ponieważ rywale mieli jeszcze do rozegrania niespełna dwie sekundy. August Chałupa dobrze utrudnił przeciwnikowi przyjęcie pierwszego podania, przez co Ukrainiec musiał oddać rzut z nieprzygotowanej pozycji i nie trafił do kosza. W efekcie reprezentacja Polski wyszarpała zwycięstwo nad Ukrainą, wygrywając 56:55.

Najlepszy w naszym zespole był oczywiście Szymon Łata, który zdobył 24 punkty, trafił 9 z 16 rzutów za dwa, a do tego zanotował cztery asysty i dwa przechwyty. To właśnie on przeprowadził również decydującą o zwycięstwie reprezentacji Polski akcję. Wśród rywali wyróżnił się Dmytro Datsenko, autor 16 oczek. Co ciekawe, aż trzy kwarty w tym meczu zakończyły się wynikiem 21:8.

 

Ukraina – Polska: 55:56

Dla Polski punktowali:

Szymon Łata 24, Łukasz Łysek 9, Hubert Świrydowicz 8, Stanisław Musiałek 4, Antoni Majcherek 3, August Chałupa 3, Franciszek Boruciński-Hrycyk 2, Bartosz Folga 2, Piotr Łosiak 1, Jan Grzesiak 0, Nikodem Woźny 0, Michał Nagel 0.

Wyniki kwart:

  1. kwarta: 8:21
  2. kwarta: 21:8
  3. kwarta: 19:5
  4. kwarta:  8:21

Trener: Mariusz Niedbalski; asystenci: Wojciech Jagiełka, Jakub Krakowczyk.

Następny mecz:

W poniedziałek reprezentację Polski czeka zasłużony dzień przerwy. Biało-Czerwoni wrócą do gry we wtorek, 28 lipca. Ich kolejnym rywalem będą Czesi. Początek spotkania o godz. 13:00. Po trzech meczach nasi najbliżsi przeciwnicy również mają na swoim koncie komplet zwycięstw i znajdują się w takiej samej sytuacji jak reprezentacja Polski. Zapowiada się znakomite widowisko.

Foto: FIBA.
Relacjonował: Oskar Struk.