Portugalia wysoko pokonana. Jan Grzesiak najlepszym strzelcem
W drugim meczu mistrzostw Europy U18 Dywizji B reprezentacja Polski, dzięki świetnej drugiej połowie, pewnie pokonała Portugalię 78:58. Najskuteczniejszym zawodnikiem w naszym zespole był Jan Grzesiak, który zdobył 17 punktów.
Sytuacja przed spotkaniem:
Reprezentacja Polski udanie rozpoczęła rywalizację w mistrzostwach Europy U18 Dywizji B. Biało-Czerwoni pokonali Azerbejdżan 70:60, choć po trzech kwartach prowadzili już różnicą 30 punktów. Najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny Mariusza Niedbalskiego był Hubert Świrydowicz, który zdobył 23 oczka.
Z kolei Portugalia nie miała zbyt wiele do powiedzenia w starciu z Islandią, przegrywając 68:87. Tym samym drużyna z Półwyspu Iberyjskiego w meczu z Polską będzie szukała swojego premierowego zwycięstwa w turnieju.
Przebieg meczu:
Na początku starcia z Portugalią na parkiet wybiegli: Szymon Łata, Stanisław Musiałek, August Chałupa, Michał Nagel i Bartosz Folga. Zatem było to dokładnie takie samo ustawienie jak w meczu inaugurującym turniej. Pierwsze punkty zdobyli Portugalczycy, którzy trafili za trzy. Na szczęście w odpowiedzi dwa rzuty wolne wykorzystał Michał Nagel. W początkowej fazie spotkania oba zespoły miały problemy ze zdobywaniem punktów. Niemoc szybciej przełamali rywale, którzy ponownie celnie przymierzyli z dystansu. Dodatkowo mieliśmy problemy z zabezpieczeniem własnej tablicy, pozwalając Portugalczykom na ponawianie akcji w ataku. Grali szybciej i bardziej zdecydowanie, a taka postawa przełożyła się na korzystny dla nich wynik. Gdy zrobiło się 13:5, trener Mariusz Niedbalski nie miał wyjścia i musiał poprosić o pierwszy w tym meczu czas. Nie da się ukryć, że nie było to dobre wejście w mecz w wykonaniu reprezentacji Polski. Najwyraźniej słabsza końcówka spotkania z Azerbejdżanem przełożyła się również na kolejne starcie, przynajmniej w jego początkowej fazie. Uwagi szkoleniowca przyniosły pozytywny efekt, ponieważ do kosza trafili kolejno: Antoni Majcherek i Hubert Świrydowicz. Przeciwnicy wywierali dużą presję na zawodnika z piłką, przez co nasz zespół miał problemy z organizacją gry, popełniając między innymi błąd powrotu piłki na pole obrony. Polacy zrewanżowali się tym samym, zmuszając rywali do popełnienia błędu 24 sekund. Sprytną akcję „z ręki do ręki” celnym rzutem spod kosza wykończył absolwent SMS PZKosz Władysławowo, Franciszek Boruciński-Hrycyk. Po pierwszej kwarcie w nieco lepszym położeniu byli zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego, którzy w pełni zasłużenie prowadzili 21:18.
Z kolei drugie 10 minut lepiej rozpoczęli Polacy, którzy szybko nie tylko odrobili straty, ale również wyszli na prowadzenie. Był to efekt rozpoczęcia tej części gry od serii 4:0. Dodatkowo wzmocniliśmy obronę, przez co rywale mieli coraz większe problemy z właściwą organizacją gry i popełniali straty. Jednak bronią, która pozwalała im pozostawać w grze, były skuteczne rzuty za trzy punkty. Początek drugiej kwarty był niezwykle wyrównany. Żadna ze stron nie była w stanie uzyskać większej przewagi, a gra w ataku obu drużyn wyraźnie straciła na płynności. Wobec tego tym razem o przerwę na żądanie poprosił trener rywali. W kolejnych akcjach uaktywnił się z kolei Szymon Łata, który ze zmiennym szczęściem punktował z linii rzutów wolnych, dając swojemu zespołowi niewielkie prowadzenie. Gdy dwa punkty po agresywnym wejściu pod kosz dorzucił August Chałupa, zrobiło się już 28:24 i opiekun Portugalczyków poprosił o drugą przerwę w pierwszej połowie. Rywale przełamali chwilową niemoc, zdobywając punkty z ponowienia po zbiórce w ataku. W tej sytuacji nasza drużyna miała czego żałować, ponieważ gdyby lepiej zabezpieczyła własną tablicę, nie dopuściłaby do tej sytuacji. Portugalczycy starali się wykorzystać przewagę wzrostu i siły fizycznej w strefie podkoszowej, dobrze egzekwując ustawione akcje w ataku. Słabiej zbudowani nasi zawodnicy musieli uciekać się do przewinień, a ponieważ mieli już przekroczony limit fauli, posyłali rywali na linię rzutów wolnych. Wobec braku poprawy sytuacji, przy remisie 28:28, tym razem o czas poprosił Mariusz Niedbalski. Było to na niespełna dwie minuty przed zakończeniem pierwszej połowy. Mecz toczył się w szarpanym tempie, co negatywnie odbijało się na skuteczności. Nie potrafiliśmy złapać właściwego rytmu w ofensywie, a udane akcje przeplataliśmy prostymi błędami. Wobec braku poprawy sytuacji, przy remisie 28:28, tym razem o czas poprosił Mariusz Niedbalski. Było to na niespełna dwie minuty przed zakończeniem pierwszej połowy. Mecz toczył się w szarpanym tempie, co negatywnie odbijało się na skuteczności. Nie potrafiliśmy złapać właściwego rytmu w ofensywie, a udane akcje przeplataliśmy prostymi błędami. Na szczęście końcówka drugiej kwarty ponownie należała do naszego zespołu. W ostatnich akcjach do kosza trafili Hubert Świrydowicz i Antoni Majcherek, dzięki czemu po 20 minutach prowadziliśmy 34:30. Na tym etapie spotkania najlepszym zawodnikiem w naszym zespole był Antoni Majcherek, który zdobył 9 punktów, trafiając wszystkie trzy rzuty za trzy.
Jak zwykle w przerwie warto przyjrzeć się statystykom, aby wskazać elementy, które zdecydowały o przebiegu pierwszej połowy. Polacy prowadzili przede wszystkim dzięki wyższej skuteczności z gry – 44,4 procent przy 31,7 procent Portugalczyków. Biało-Czerwoni lepiej rzucali zarówno za dwa punkty, jak i z dystansu. Rywale zdecydowanie dominowali natomiast na tablicach, wygrywając zbiórki 30:19, w tym aż 14:3 w ataku. Nie potrafili jednak wykorzystać licznych dodatkowych posiadań, a z linii rzutów wolnych trafili tylko jeden z siedmiu rzutów. To właśnie lepsza efektywność rzutowa naszego zespołu pozwoliła mu zejść do szatni z czteropunktowym prowadzeniem. Oczywistym elementem do poprawy w kolejnych 20 minutach była lepsza walka na tablicach. Przewaga Portugalczyków w tym aspekcie była widoczna zarówno w statystykach, jak i gołym okiem.
Po zmianie stron nasz zespół kontrolował przebieg spotkania, konsekwentnie powiększając przewagę. Lepsza gra w ataku była połączona z twardszą defensywą. W efekcie rywale nie byli już w stanie dotrzymać nam kroku, a prowadzenie Biało-Czerwonych wzrosło do 49:35. W tym okresie niezwykle aktywny w ataku był Franciszek Boruciński-Hrycyk, który zdobywał punkty na różne sposoby. Po jego kolejnym trafieniu przewaga Biało-Czerwonych wzrosła do rekordowych 19 punktów, a przy wyniku 54:35 trener Portugalczyków poprosił o czas. Po trzech kwartach prowadziliśmy dość wyraźnie 61:42. Był to efekt świetnej trzeciej części gry, wygranej przez nasz zespół 27:12. Była to również zasługa dobrej postawy Jana Grzesiaka, który pozostawał niewidoczny w meczu z Azerbejdżanem, natomiast w starciu z Portugalią był niezwykle efektywny. W niespełna 10 minut gry zdobył 13 punktów, trafiając cztery z pięciu rzutów z gry, w tym jedyną próbę za trzy punkty, a także wszystkie cztery rzuty wolne. Do swojego dorobku dołożył ponadto trzy zbiórki, trzy asysty i przechwyt.
W ostatniej części gry nasz zespół jedynie powiększał wcześniej wypracowaną przewagę. Dzięki dobrej postawie całej drużyny prowadzenie Biało-Czerwonych zbliżyło się do bariery 30 punktów i przy wyniku 73:46 wynosiło już 27 „oczek”. Ostatecznie, dzięki świetnej drugiej połowie, reprezentacja Polski w swoim drugim meczu mistrzostw Europy Dywizji B pewnie pokonała Portugalię 78:58. Najskuteczniejszym zawodnikiem w naszym zespole był Jan Grzesiak, który zdobył 17 punktów. Taki sam dorobek po stronie rywali zanotował Francisco Faria.
Polska – Portugalia: 78:58
Dla Polski punktowali:
Jan Grzesiak 17, August Chałupa 10, Franciszek Boruciński-Hrycyk 10, Antoni Majcherek 9, Hubert Świrydowicz 7, Michał Nagel 7, Nikodem Woźny 6, Szymon Łata 5, Stanisław Musiałek 4, Bartosz Folga 2, Łukasz Łysek 1. Piotr Łosiak (nie grał) .
Trener: Mariusz Niedbalski; asystenci: Wojciech Jagiełka, Jakub Krakowczyk.
Wyniki kwart:
- kwarta: 18:21
- kwarta: 16:9
- kwarta: 27:12
- kwarta: 17:16
Następny mecz:
W trzecim dniu mistrzostw Europy U18 Dywizji B reprezentacja Polski zmierzy się z Ukrainą. Początek spotkania w niedzielę, 26 lipca, o godz. 15:30.
Foto: FIBA.
Relacjonował: Oskar Struk.
