Mistrzostw Europy U20 Dywizji A – drugi mecz

W drugim dniu mistrzostw Europy U20 Dywizji A reprezentacja Polski przegrała z Łotwą 68:77. Najwięcej punktów dla Biało-Czerwonych zdobył Iwo Baganc – 13.

Sytuacja przedmeczowa

Na inaugurację mistrzostw Europy U20 Dywizji A reprezentacja Polski, pomimo ambitnej postawy, musiała uznać wyższość Serbii, przegrywając 67:84. Najwięcej punktów dla zespołu Andrzeja Adamka zdobył Błażej Czapla – 16.

Również Łotysze nie mogli zaliczyć pierwszego dnia turnieju do udanych, gdyż przegrali z Litwą 78:104. Tym samym oba zespoły miały taki sam bilans i w bezpośrednim starciu walczyły o poprawę humorów oraz premierowe zwycięstwo w turnieju.

Skład reprezentacji Polski:

Rozgrywający: Błażej Czapla, Jakub Galewski, Zoran Milicić
Rzucający obrońcy: Miłosz Majewski, Mateusz Orłowski
Niscy skrzydłowi: Iwo Baganc, Szymon Kiejzik
Silni skrzydłowi: Karol Prochorowicz, Soprano Szelążek
Środkowi: Dawid Niedziałkowski, Aleksander Kornacki, Piotr Łuczak

Warto odnotować, że w pierwszym meczu turnieju kontuzji kostki doznał Soprano Szelążek. Zawodnik był jednak do dyspozycji trenera na starcie z Łotwą.

Przebieg meczu:

Na początku meczu z Łotwą Polacy wybiegli na parkiet w takim samym zestawieniu personalnym jak dzień wcześniej. Nasz zespół ponownie miał problemy z zastawieniem tablicy, pozwalając rywalom na zbiórki ofensywne. Konto punktowe drużyny Andrzeja Adamka otworzył rzutem z półdystansu Błażej Czapla.

Łotysze z łatwością przedostawali się w strefę podkoszową i od początku spotkania narzucili swój styl gry. Na szczęście ładnym manewrem w polu trzech sekund po zbiórce ofensywnej popisał się Karol Prochorowicz, który od nowego sezonu będzie reprezentował barwy Trefla Sopot.

Biało-Czerwoni nadal nie radzili sobie z obroną akcji wewnętrznych. Rywale z łatwością przedostawali się w pomalowane. Dzięki temu szybko uzyskali dwucyfrową przewagę, prowadząc 20:10. Polacy mieli trudności z wypracowaniem sobie dogodnych pozycji do rzutu. Co gorsza, ponownie przytrafiały im się straty, po których rywale wyprowadzali skuteczne kontry.

Gdy na tablicy wyników było już 23:10, trener Andrzej Adamek poprosił o pierwszy w tym meczu czas. Jego podopieczni, przynajmniej na początku spotkania, nie błyszczeli w ofensywie. Ze względu na brak twardej defensywy nie mieli okazji, by pobiec do kontry. Przez to musieli realizować akcje głównie w ataku pozycyjnym. Po pierwszych 10 minutach przegrywali 13:24. Nie było to dobre wejście w mecz.

Polacy starali się wrócić do gry dzięki wyższej defensywie. Zaczęli grać agresywniej po bronionej stronie parkietu. Dzięki temu w końcu wyprowadzili kilka kontr. Z dobrej strony pokazał się Mateusz Orłowski, a strata naszego zespołu zmalała do jednocyfrowych rozmiarów. Tym razem o przerwę poprosił opiekun Łotyszy.

Po powrocie na parkiet jego podopieczni nadal zdobywali punkty z ponowienia, wykorzystując przewagę fizyczną. Nasz zespół grał jednak z dużo lepszą energią i starał się odgryzać rywalom. Brak zastawienia własnej tablicy dawał jednak Łotyszom punkty drugiej szansy, co utrudniało skuteczne odrabianie strat.

Reprezentacja Polski miała jednak w swoim arsenale dobrze znaną broń. Były nią rzuty za trzy punkty. Z dystansu celnie przymierzyli kolejno Błażej Czapla i Soprano Szelążek. Wówczas na tablicy wyników zrobiło się tylko 30:36. Do końca pierwszej połowy pozostawały niewiele ponad dwie minuty. Ostatecznie zakończyła się ona wynikiem 32:40. Na tym etapie spotkania najskuteczniejszym zawodnikiem wśród Biało-Czerwonych był Soprano Szelążek, który miał na swoim koncie 7 punktów.

Jedną z głównych przyczyn ośmiopunktowej straty po pierwszej połowie była niska skuteczność Polaków z gry. Trafili oni zaledwie 12 z 36 rzutów, co dało skuteczność na poziomie 33,3 procent. Zanotowali również tylko cztery asysty, co mogło być efektem mocnej presji Łotyszy na zawodników z piłką i utrudniania swobodnego kreowania dogodnych pozycji rzutowych.

Biorąc jednak pod uwagę optyczną przewagę, jaką rywale mieli praktycznie przez całe 20 minut, ośmiopunktowa strata pozostawała jak najbardziej do odrobienia. Gdy tylko Polacy zaczynali grać szybciej, przynosiło im to wymierne korzyści. Nie pozostawało więc nic innego, jak przełożyć dobre fragmenty gry na postawę w drugiej połowie.

Konto punktowe Polaków w drugiej połowie otworzył Iwo Baganc, trafiając za trzy punkty. Gra naszego zespołu w ataku nabrała większej płynności, dzięki czemu łatwiej przychodziło mu zdobywanie kolejnych punktów. Łotysze utrzymywali jednak bezpieczny dystans, zdobywając punkty między innymi z rzutów wolnych.

Rywal trafiał również z dystansu. Nie mogło być inaczej, skoro w jednej z akcji miał aż trzy okazje do ponowienia ataku i ostatecznie wykorzystał ostatnią z nich. W połowie trzeciej kwarty przewaga wzrosła do 13 punktów, a na tablicy widniał wynik 54:41. Wówczas opiekun naszego zespołu poprosił o czas.

Jego podopieczni starali się wrócić do gry głównie za sprawą indywidualnych akcji. To jednak nie przynosiło oczekiwanych efektów. Polacy znów częściej grali w poprzek niż atakowali kosz, a w ofensywie brakowało zespołowych rozwiązań. Samą indywidualną grą trudno rywalizować z dobrze zorganizowaną defensywą i skutecznie realizować założenia taktyczne.

Trzecia część gry nie przyniosła przełomu. Rywale nadal spokojnie kontrolowali przebieg spotkania i na 10 minut przed końcem meczu, przy prowadzeniu 63:47, w pełni zasłużenie byli bliżej końcowego zwycięstwa.

Łotysze szybko uzyskali rekordową, 20-punktową przewagę. Spokojnie kontrolowali przebieg spotkania do końca i w pełni zasłużenie zwyciężyli 77:68, odnosząc pierwszą wygraną w turnieju. Nasz zespół z kolei nadal czeka na premierowe zwycięstwo. Najbliższa okazja już w poniedziałek, w meczu z Litwą.

Udane akcje w końcówce spotkania były jedynie próbą zmniejszenia rozmiarów porażki, ale jednocześnie mogły stanowić dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami, w tym czekającym nas w środę meczem 1/8 finału.

Najskuteczniejszym zawodnikiem reprezentacji Polski był Iwo Baganc, który zdobył 13 punktów. Po 11 punktów dołożyli Soprano Szelążek i Zoran Milicić. Z kolei dla Łotyszy najwięcej punktów zdobył Rolands Šulcs, który zakończył spotkanie z dorobkiem 22 punktów.

Polska – Łotwa 68:77

Dla Polski punktowali:

Iwo Baganc 13, Soprano Szelążek 11, Zoran Milicic 11, Mateusz Orłowski 9, Miłosz Majewski 7, Aleksander Kornacki 6, Karol Prochorowicz 6, Błażej Czapla 5, Dawid Niedziałkowski 0, Jakub Galewski 0, Szymon Kiejzik 0, Piotr Łuczak 0.

Trener: Andrzej Adamek, asystenci: Marek Zapałowski, Maciej Jankowski.

Wyniki kwart

  1. kwarta: 13:24
  2. kwarta: 19:16
  3. kwarta: 15:23
  4. kwarta: 21:14

Następny mecz

Na zakończenie fazy grupowej reprezentacja Polski zmierzy się ze swoim wschodnim sąsiadem – Litwą. Spotkanie odbędzie się 13 lipca o godz. 13:30.

Foto: FIBA

Relacjonował: Oskar Struk.