Polacy zagrają o 11. miejsce
W pierwszym meczu rywalizacji o miejsca 9–12 mistrzostw Europy U20 reprezentacja Polski po raz drugi w tym turnieju zmierzyła się z Litwą. Tym razem Biało-Czerwoni przegrali 84:100. Najskuteczniejszym zawodnikiem w ekipie Andrzeja Adamka był Zoran Milicić, który zdobył 21 punktów. Tym samym na zakończenie turnieju Polacy zagrają o 11. miejsce.
Sytuacja przed spotkaniem:
Po tym, jak Polacy przez trzy kwarty walczyli jak równy z równym z Francuzami w 1/8 finału, ostatecznie przegrywając 79:90, mogli wyciągnąć z tego spotkania pozytywne wnioski i przełożyć je na kolejne mecze. Tak właśnie się stało w starciu z Czechami. Biało-Czerwoni prowadzili przez większość spotkania. Rywale doprowadzili wprawdzie do nerwowej końcówki w czwartej kwarcie, ale ostatecznie zespół Andrzeja Adamka zwyciężył 90:83, odnosząc pierwszą wygraną w turnieju i zapewniając sobie utrzymanie w Dywizji A.
Z kolei Litwini po wysokim zwycięstwie nad Polską w fazie grupowej rozegrali dwa kolejne mecze. Najpierw w 1/8 finału, po wyrównanym spotkaniu, musieli uznać wyższość Turcji, przegrywając 61:67. Z pewnością przyjęli ten wynik z rozczarowaniem. Zdołali jednak zmobilizować się na kolejne starcie, w którym w ramach rywalizacji o miejsca 9–16 pokonali Belgów 95:80.
Teraz oba zespoły spotkają się ponownie w pojedynku o miejsca 9–12. Biało-Czerwoni powinni pamiętać o starciu grupowym, w którym nie mieli zbyt wiele do powiedzenia i przegrali aż 67:112. Czy pozbawieni presji związanej z walką o utrzymanie będą w stanie zaprezentować się lepiej i zrewanżować się swoim sąsiadom?
Skład reprezentacji Polski:
Rozgrywający: Błażej Czapla, Jakub Galewski, Zoran Milicić
Rzucający obrońcy: Miłosz Majewski, Mateusz Orłowski
Niscy skrzydłowi: Soprano Szelążek. Szymon Kiejzik
Silni skrzydłowi: Karol Prochorowicz, Iwo Baganc,
Środkowi: Dawid Niedziałkowski, Aleksander Kornacki, Piotr Łuczak.
Przebieg meczu:
Mecz z Litwą Polacy rozpoczęli w następującym zestawieniu: Zoran Milicić, Mateusz Orłowski, Szymon Kiejzik, Iwo Baganc i Piotr Łuczak. Wynik celnym rzutem za dwa otworzyli Litwini. Na szczęście szybko odpowiedział im Mateusz Orłowski, trafiając z dystansu i dobrze rozpoczynając swój indywidualny występ. Po chwili ten sam zawodnik próbował przeprowadzić akcję od kosza do kosza, ale zderzył się z obręczą, nie trafił i zanotował stratę. Litwini nie wykorzystali jednak tej sytuacji. Również ruszyli z szybkim atakiem, lecz podanie było na tyle niedokładne, że adresat nie zdołał złapać piłki. Tym razem Polakom trochę się upiekło. Początek spotkania był wyrównany. Oba zespoły z łatwością przedostawały się w strefę podkoszową i zdobywały punkty rzutami spod obręczy. W polu trzech sekund dobrze odnalazł się Zoran Milicić, który mimo asysty obrońcy umieścił piłkę w koszu. Dobrą wiadomością był również powrót do gry Jakuba Galewskiego po jednym meczu absencji. Nowy rozgrywający Orlen Zastalu Zielona Góra zaraz po wejściu na parkiet zapisał się w protokole meczowym, zdobywając dwa punkty. Biało-Czerwoni prowadzili wówczas 13:10, a trener reprezentacji Litwy poprosił o przerwę na żądanie. Nasz zespół nie zamierzał się jednak zatrzymywać. Polacy dobrze zabezpieczali strefę podkoszową i korzystali z niemocy strzeleckiej rywali. Piłki po niecelnych rzutach odbijały się daleko, co stwarzało znakomite okazje do wyprowadzania kontrataków. W takiej grze dobrze odnajduje się Jakub Galewski, który mądrze rozegrał szybką akcję, a spod kosza wykończył ją Soprano Szelążek. Pierwsza kwarta była niezwykle wyrównana i, w odróżnieniu od pierwszego spotkania obu drużyn, nie obfitowała w imponujące zdobycze punktowe. Zakończyła się wynikiem 20:21. Była to bolesna końcówka, ponieważ Gabrielius Jakubauskas trafił za trzy punkty w ostatniej sekundzie, dając Litwinom minimalne prowadzenie po pierwszych dziesięciu minutach. Biało-Czerwoni mogli tego żałować, ponieważ byli bardzo blisko zakończenia tej części gry z niewielką przewagą. Nie podłamało to jednak reprezentacji Polski. Na otwarcie drugiej kwarty świetną zespołową kontrę, rozegraną za pomocą trzech szybkich podań, rzutem spod kosza wykończył dobrze biegający Mateusz Orłowski. Jednak od tego momentu to nasi północno-wschodni sąsiedzi przejęli inicjatywę w tym spotkaniu i konsekwentnie budowali przewagę, odskakując na kilka punktów. Na szczęście odpowiedział Iwo Baganc, który dzięki dobrym manewrom pod obręczą zdobył dwa punkty. Po kolejnej trójce rywali, mniej więcej w połowie drugiej kwarty, zrobiło się już 29:36. Co gorsza, Polacy mieli również problemy z organizacją gry i notowali straty, które Litwini skrzętnie zamieniali na łatwe zdobycze. Gdy na tablicy pojawił się wynik 31:40, trener Andrzej Adamek nie miał wyjścia i musiał poprosić o przerwę na żądanie. Dodatkowo coraz wyraźniej uwidaczniała się przewaga Litwinów na tablicach. Rywale zbierali piłki w ataku, zyskiwali kolejne posiadania i coraz mocniej męczyli nasz zespół w obronie. Z każdą minutą popełnialiśmy coraz więcej błędów i notowaliśmy kolejne straty, co uniemożliwiało nam zbliżenie się do rywali. Promyk nadziei na poprawę sytuacji dał Błażej Czapla, trafiając z dystansu. Jednak podobnie jak w pierwszej kwarcie rywale popisali się celnym rzutem na zakończenie drugich dziesięciu minut. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 38:51. Był to efekt słabszej drugiej kwarty, przegranej aż 18:30. Na tym etapie spotkania najlepszym strzelcem naszego zespołu był Zoran Milicić, który zdobył osiem punktów. Jak zwykle w przerwie warto przyjrzeć się statystykom i poszukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego reprezentacja Polski pozwoliła rywalom odskoczyć na dwucyfrowy dystans?
Główną przyczyną było aż 13 strat, przy zaledwie siedmiu po stronie Litwinów. Biało-Czerwoni mieli również problemy na linii rzutów wolnych, wykorzystując tylko dwie z siedmiu prób, podczas gdy rywale trafili 14 z 21. Litwini byli ponadto bardzo skuteczni za dwa punkty – wykorzystali 14 z 22 rzutów, co dało im blisko 64 procent skuteczności. Polacy wygrywali natomiast walkę na tablicach 25:18, w tym 12:8 w zbiórkach ofensywnych, ale nie potrafili przełożyć tej przewagi na korzystniejszy wynik.
Na początku trzeciej kwarty Litwini spokojnie kontrolowali wcześniej wypracowaną, cały czas dwucyfrową przewagę. Grali długie, dobrze zorganizowane akcje, nie dając naszemu zespołowi większych szans na powrót do gry. My z kolei próbowaliśmy odpowiadać pojedynczymi, indywidualnymi zagraniami. Gdy tylko podchodziliśmy do swoich zadań ofensywnych z większym spokojem, wymienialiśmy kilka podań i decydowaliśmy się na ustawioną akcję, zazwyczaj kończyło się to zdobyczą punktową jednego z wysokich zawodników. Tak było chociażby w przypadku akcji, którą ponownie skutecznie wykończył Iwo Baganc. Dzięki lepszemu fragmentowi gry reprezentacja Polski pod koniec trzeciej kwarty zmniejszyła straty do jednocyfrowych rozmiarów. Ostatecznie po 30 minutach przegrywała jednak 62:72.
Rywale błyskawicznie przechodzili z obrony do ataku i czasami nie potrzebowali nawet wymiany kilku podań. Już w pierwszej akcji czwartej kwarty zamienili taki szybki atak na celny rzut za trzy punkty. Pomimo bezpiecznego prowadzenia po kilku minutach tej części gry trener Litwinów poprosił o czas, chcąc skorygować grę swoich podopiecznych i uniemożliwić naszemu zespołowi zmniejszenie strat. Przyniosło to efekt, ponieważ przewaga Litwinów cały czas oscylowała w granicach kilkunastu punktów. Co gorsza, do końca spotkania pozostawało niewiele ponad pięć minut, a sytuacja reprezentacji Polski była już bardzo trudna. Biało-Czerwoni wyraźnie opadli z sił, zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Wówczas przeciwnicy odskoczyli na rekordową, ponad 20-punktową przewagę. Ostatecznie reprezentacja Polski po raz drugi w tym turnieju nie sprostała Litwie. Tym razem przegrała 84:100. Najskuteczniejszym zawodnikiem w drużynie Andrzeja Adamka był Zoran Milicić, który zdobył 21 punktów. Z kolei wśród rywali wyróżnił się Gabrielius Jokubauskas, autor 21 oczek.
Polska – Litwa 84:100
Dla Polski punktowali:
Zoran Milicic 21, Mateusz Orłowski 11, Błażej Czapla 9, Iwo Baganc 9, Dawid Niedziałkowski 8, Piotr Łuczak 8, Soprano Szelążek 6, Aleksander Kornacki 4, Karol Prochorowicz 4, Jakub Galewski 4, Szymon Kiejzik 0.
Trener: Andrzej Adamek; asystenci: Marek Zapałowski, Maciej Jankowski.
Wyniki kwart:
- kwarta: 20:21
- kwarta: 18:30
- kwarta: 24:21
- kwarta: 22:28
Następny mecz:
Wobec porażki z Litwą reprezentacja Polski w swoim ostatnim meczu turnieju zmierzy się z przegranym spotkania Łotwa–Izrael. Biało-Czerwoni zagrają w niedzielę o godz. 12:30, a stawką spotkania będzie 11. miejsce w turnieju. Czy będziemy świadkami kolejnego rewanżu, tym razem z Łotwą?
Foto: FIBA.
Relacjonował: Oskar Struk.
